Czy jedno wydarzenie z dzieciństwa może naznaczyć całe życie? I czy zemsta rzeczywiście przynosi ulgę? „Rzeka tajemnic” Clinta Eastwooda to nie tylko kryminał, ale też opowieść o traumie, przemocy i granicach sprawiedliwości. O filozoficznych pytaniach, które stawia film, rozmawiają prof. Joanna Hańderek i Piotr Jędrzejewski w audycji „Państwo Filozofów”.
Posłuchaj podcastu
Jeden czarny samochód, trzy złamane życiorysy
Czasami wystarczy jedno wydarzenie, by całe życie potoczyło się inaczej. Jeden przypadkowy wybór, jedno spotkanie, jeden samochód, do którego nie powinno się wsiadać.
Tak zaczyna się historia opowiedziana w filmie „Rzeka tajemnic” z 2003 roku. Jimmy, Dave i Sean są przyjaciółmi z dzieciństwa. Dorastają na tym samym podwórku, dzielą codzienne zabawy i doświadczenia. Pewnego dnia pojawia się dwóch mężczyzn podających się za policjantów. Zabierają Dave'a do samochodu. Chłopiec zostaje uprowadzony i wykorzystany seksualnie.
Udaje mu się wrócić do domu, ale jego życie nigdy nie będzie już takie samo.
Po latach dawni przyjaciele spotykają się ponownie w dramatycznych okolicznościach. Zamordowana zostaje córka Jimmy'ego. Sean, który jest policjantem, prowadzi śledztwo, a podejrzenia padają na Dave'a.
Kryminalna intryga staje się jednak jedynie punktem wyjścia do znacznie trudniejszych pytań.
– Czy możemy uciec od dzieciństwa? Czy możemy uciec przed zdarzeniami, które nas ukształtowały? – pyta prowadzący audycję.
Prof. Joanna Hańderek zwraca uwagę, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. Nie każde trudne doświadczenie determinuje całe późniejsze życie, a współczesne spojrzenie na psychikę człowieka nie pozwala sprowadzać wszystkich dorosłych problemów do dzieciństwa.
Jednocześnie istnieją doświadczenia, których konsekwencje mogą być niezwykle głębokie.
– Myślę, że jesteśmy w stanie je przepracować. Natomiast pewne rzeczy, pewne traumy są tak mocne, tak też łamiące nas – mówi filozofka.
Historia Dave'a pokazuje właśnie taki przypadek. Choć fizycznie wydostał się z piwnicy, w której przetrzymywali go oprawcy, psychicznie nigdy nie odzyskał poczucia bezpieczeństwa.
Trauma nie kończy się wraz z wydarzeniem
W filmie Dave jest dorosłym mężczyzną, mężem i ojcem. Próbuje prowadzić zwyczajne życie, ale przeszłość nieustannie wpływa na jego relacje, zachowanie i sposób postrzegania świata.
Prof. Hańderek podkreśla, że przemoc seksualna nie jest wyłącznie naruszeniem cielesności. Jej istotą jest również odebranie człowiekowi podmiotowości i poczucia kontroli nad własnym życiem.
– Gwałt jest odbieraniem podmiotowości, jest całkowitym zawłaszczaniem i destrukcją psychiki człowieka – wyjaśnia.
Konsekwencje takiego doświadczenia mogą dotyczyć niemal wszystkich obszarów życia: zdrowia psychicznego, relacji rodzinnych, funkcjonowania społecznego czy sytuacji zawodowej i ekonomicznej.
Co szczególnie istotne, trauma nie musi ujawniać się nieustannie. Czasami przez długi okres człowiek pozornie funkcjonuje normalnie. Wystarczy jednak bodziec przywołujący dramatyczne wspomnienie, by ponownie pojawiło się cierpienie.
W „Rzece tajemnic” Dave jest człowiekiem, który próbuje żyć teraźniejszością, lecz wciąż pozostaje więźniem przeszłości.
Jego dramat polega także na tym, że otoczenie nie rozumie, co się z nim dzieje. Zachowania wynikające z cierpienia bywają odbierane jako dziwactwo, słabość albo powód do podejrzeń.
W ten sposób ofiara przemocy staje się ofiarą po raz kolejny.
„Zemsta nie jest sprawiedliwością”
Drugim wielkim tematem filmu jest zemsta.
Jimmy, ojciec zamordowanej dziewczyny, nie chce czekać na zakończenie policyjnego śledztwa. Pragnie odnaleźć sprawcę i samodzielnie wymierzyć karę.
W jego przekonaniu zemsta staje się obowiązkiem ojca. Nie chodzi już o ustalenie prawdy, lecz o zaspokojenie gniewu.
Prof. Hańderek przywołuje filozoficzną tradycję sięgającą Platona i Francisa Bacona.
– Zemsta nie jest sprawiedliwością, zemsta jest takim rozsiewaniem nieprawości, tego, co złe, tego, co fałszywe w świecie – tłumaczy, odwołując się do platońskiego „Gorgiasza”.
W filmie widzimy dwa akty samosądu. Dave zabija mężczyznę, którego uznaje za seksualnego drapieżcę. Jimmy z kolei zabija Dave'a, błędnie przekonany, że to on zamordował jego córkę.
Przemoc rodzi kolejną przemoc. Każdy sprawca znajduje dla swojego czynu moralne usprawiedliwienie, a jednocześnie każdy kolejny akt zemsty powiększa rozmiar tragedii.
Szczególnie przejmująca jest scena, w której Jimmy zmusza dawnego przyjaciela do przyznania się do zbrodni, której ten nie popełnił.
– Jimmy tak naprawdę zmusza Dave'a, żeby on się przyznał do czegoś, czego nie popełnił – zauważa filozofka.
W tym momencie prawda przestaje mieć znaczenie. Liczy się wyłącznie potwierdzenie wcześniejszego przekonania.
Jimmy nie słucha Dave'a, nie dostrzega jego cierpienia, nie próbuje zrozumieć sytuacji. Widzi jedynie człowieka, na którego może skierować własną nienawiść.
Kiedy emocje zastępują prawo
Czy człowiek pogrążony w rozpaczy może sam decydować o winie i karze?
W rozmowie pojawiają się nazwiska Spinozy, Kanta i Bacona – filozofów, których rozważania pozwalają spojrzeć na film jako opowieść o potrzebie istnienia prawa i instytucji społecznych.
Człowiek nie zawsze potrafi zapanować nad własnymi emocjami. Gniew, strach i nienawiść mogą ograniczać zdolność racjonalnej oceny sytuacji.
– Jeżeli rozum pozostanie przez emocje przygaszony, to wtedy człowiek traci nie tylko możliwość działania etycznego, ale też, obawiam się, traci jakieś swoje człowieczeństwo – mówi prof. Hańderek.
Dlatego tak ważne są instytucje, które mają chronić społeczeństwo przed samowolą jednostek. Sąd, prawo i procedury nie gwarantują nieomylności, ale pozwalają oddzielić osobiste emocje od rozstrzygania o odpowiedzialności.
Jimmy odrzuca ten porządek.
Nie interesuje go sprawiedliwość rozumiana jako ustalenie prawdy i osądzenie winnego. Chce śmierci człowieka, którego uznał za zabójcę swojej córki.
– Nie ma w tym żadnego dążenia do sprawiedliwości. Tak jakby śmierć za śmierć mogła przynieść jakąkolwiek ulgę w cierpieniu – podkreśla filozofka.
Film pokazuje, jak niebezpieczne staje się przekonanie, że osobista krzywda daje prawo do dowolnego działania.
Czy Clint Eastwood gloryfikuje przemoc?
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów „Rzeki tajemnic” jest zakończenie.
Jimmy, mimo dokonanej zbrodni, nie zostaje publicznie napiętnowany. Wręcz przeciwnie – pojawia się podczas ulicznej parady otoczony rodziną i ludźmi, którzy uznają jego autorytet.
Jego żona utwierdza go w przekonaniu, że jest silnym mężczyzną, zdolnym chronić najbliższych.
Prof. Hańderek nie ukrywa, że właśnie ta scena budzi jej największy sprzeciw.
– Ta końcówka moim zdaniem jest taką gloryfikacją samosądu – ocenia.
W jej interpretacji Eastwood przedstawia świat, w którym zwycięża człowiek bezwzględny, a przemoc staje się narzędziem budowania pozycji społecznej.
– Ta końcówka przenosi nas w taki immoralny świat, gdzie okazuje się, że możemy robić wszystko, byleby wyszło na nasze – mówi.
Prowadzący audycję proponuje jednak inne odczytanie finału.
Zwraca uwagę na gest Seana, policjanta prowadzącego śledztwo, który z oddali kieruje w stronę Jimmy'ego dłoń ułożoną na kształt pistoletu.
Czy to zapowiedź, że sprawiedliwość ostatecznie go dosięgnie? A może jedynie gest dawnej przyjaźni, sygnał, że mężczyźni nadal pozostają związani wspólną przeszłością?
Ta niejednoznaczność sprawia, że zakończenie filmu pozostawia widza z niewygodnym pytaniem: czy oglądał historię potępiającą przemoc, czy opowieść, która ostatecznie pozwala sprawcy zachować władzę i społeczne uznanie?
Kobieta, która miała wątpliwości, zostaje ukarana
Prof. Hańderek zwraca uwagę na jeszcze jeden, często pomijany wymiar filmu: sposób przedstawienia kobiet.
Szczególnie dramatyczny jest los Celeste, żony Dave'a.
Kiedy mężczyzna wraca do domu zakrwawiony, kobieta zaczyna podejrzewać, że wydarzyło się coś strasznego. Nie potrafi zrozumieć zachowania męża i obawia się, że może on mieć związek z zabójstwem córki Jimmy'ego.
Swoimi podejrzeniami dzieli się z niewłaściwą osobą. Uruchamia w ten sposób tragiczny ciąg zdarzeń.
Jednak zdaniem filozofki nie można sprowadzać tej postaci do roli kobiety, która zdradziła męża.
– Ona próbowała być uczciwa – podkreśla.
Celeste sama żyje w cieniu traumy Dave'a. Nie ma odpowiedniego wsparcia, a jej strach i zagubienie zostają potraktowane jak dowód nielojalności.
Prof. Hańderek dostrzega w tym obraz patriarchalnego porządku, w którym od kobiety oczekuje się bezwarunkowego poparcia dla mężczyzny.
– Ona była dobrą żoną, dopóki zmywała krew z rąk męża i o nic nie pytała – zauważa.
Kiedy zaczyna zadawać pytania, zostaje uznana za winną.
W finałowej scenie Celeste samotnie błąka się wśród świętującego tłumu. Jej dramat pozostaje niezauważony, podczas gdy Jimmy i jego bliscy uczestniczą w publicznej celebracji.
To szczególnie gorzka wizja świata, w którym moralne wątpliwości mogą prowadzić do wykluczenia, a bezwzględność zapewnia społeczną pozycję.
Największą winą społeczeństwa może być obojętność
Czy za tragedię Dave'a odpowiadają wyłącznie jego oprawcy?
Prof. Hańderek stanowczo rozróżnia odpowiedzialność za popełnioną zbrodnię od odpowiedzialności otoczenia za późniejsze losy ofiary.
Za porwanie i wykorzystanie chłopca odpowiadają konkretni sprawcy. Społeczeństwo nie ponosi zbiorowej winy za ich przestępstwo.
Może jednak ponosić odpowiedzialność za obojętność, brak empatii i pozostawienie skrzywdzonego człowieka bez pomocy.
Filozofka przywołuje scenę, w której Dave wraca po uprowadzeniu do rodzinnego domu. Jego dawni przyjaciele stoją przed budynkiem i patrzą na niego przez okno.
Nie wchodzą do środka.
Ta pozornie drobna scena nabiera symbolicznego znaczenia.
Dave znajduje się już po drugiej stronie niewidzialnej granicy. Przeżył coś, czego pozostali nie potrafią zrozumieć, a jego cierpienie staje się powodem izolacji.
W rozmowie pojawia się filozofia Maxa Schelera i znaczenie współodczuwania.
– Wtedy, jak współczujemy, osoba, która przeżywa traumę, nie jest już tak całkowicie sama – tłumaczy prof. Hańderek.
Nie można odebrać drugiemu człowiekowi bolesnych wspomnień ani cofnąć wyrządzonej krzywdy. Można jednak nie pozostawiać go samego.
W tym sensie największą tragedią Dave'a jest nie tylko przemoc, której doświadczył jako dziecko, lecz także późniejsza samotność.
– On został tak naprawdę porzucony wiele, wiele lat wcześniej – mówi filozofka.
Rzeka, która przykrywa tajemnice, ale nie zmywa winy
Tytułowa rzeka staje się metaforą pamięci, przemijania i ukrywania tego, co niewygodne.
Może symbolizować upływ czasu, który pozwala oddalić bolesne wydarzenia. Może też oznaczać próbę zatarcia śladów zbrodni i moralnej odpowiedzialności.
W rozmowie prof. Hańderek przywołuje filozofa Paula Ricœura i wieloznaczność symboli.
W jej interpretacji Eastwood igra z przekonaniem, że czas wszystko oczyszcza, a zemsta może przynieść człowiekowi ukojenie.
Tymczasem zło nie znika tylko dlatego, że zostaje przemilczane.
Jedna z najbardziej przejmujących myśli filmu dotyczy trzech dawnych przyjaciół. Choć tylko Dave został uprowadzony, wszyscy w pewnym sensie wsiedli wtedy do tego samego samochodu.
Trauma jednego chłopca wpłynęła na życie całej trójki. Każdy z nich został na swój sposób naznaczony wydarzeniem z dzieciństwa.
Dave nie potrafił uwolnić się od cierpienia. Jimmy wybrał przemoc i zemstę. Sean próbował stanąć po stronie prawa, ale także jego życie pozostaje pełne moralnych niejednoznaczności.
„Rzeka tajemnic” nie daje łatwych odpowiedzi. Zmusza natomiast do zastanowienia się, co dzieje się ze społeczeństwem, które podziwia silnych, usprawiedliwia zemstę, a ludzi zranionych pozostawia samych sobie.
Bo być może najważniejsze pytanie tego filmu nie brzmi: kto popełnił zbrodnię?
Brzmi raczej: co robimy z cierpieniem drugiego człowieka – i czy potrafimy je dostrzec, zanim będzie za późno?