We wtorek w Krakowie pożegnamy Bolesława Pawlusa - wybitnego śpiewaka operowego, który debiutował w Operze Krakowskiej. Uwagę krytyków i widowni zwrócił jako Jontek w "Halce" Stanisława Moniuszki. Partia ta stała się później jego ulubioną i zachwycającą krytyków na całym świecie. Śpiewał ją około 1500 razy na różnych scenach i w różnych inscenizacjach. W roli Janusza w "Halce" partnerował mu Andrzej Biegun.
Bolesław Pawlus pozostał solistą Opery Krakowskiej do 1966. Tu zagrał Don Jose w „Carmen” Georgesa Bizeta, Geralda w „Lakme” Leo Delibesa, Rinuccio w „Gianni Schicchi” Giaocchimo Pucciniego, czy Canio w „Pajacach” Ruggero Leoncavallo. Ta ostatnia rola stała się jego “rolą życiową”. Wykonywał ją w 10 językach i to w tej właśnie roli szczególnie zachwycał publiczność nie tylko walorami pięknego głosu, ale i pełną ekspresji interpretacją. Arią Śmiej się, pajacu wzbudzał niezwykły entuzjazm.
"Dysponował głosem rzadkiej barwy i ekspresji, nazywano go kiedyś tenorem dramatycznym" - mówi Katarzyna Oleś-Blacha, solistka Opery Krakowskiej.
Posłuchaj wypowiedzi
W 1964 roku, po ośmiu sezonach na krakowskiej scenie, został stypendystą rządu włoskiego i rezydentem jednej z najsłynniejszych światowych scen operowych - mediolańskiej La Scali. Po powrocie do kraju kontynuował swą karierę zawodową na scenach: Teatru Narodowego Opery Narodowej w Warszawie i Opery Śląskiej w Bytomiu. Po zakończeniu czynnej kariery zawodowej mieszkał w Krakowie, aktywnie uczestnicząc w życiu muzycznym Krakowa.
Uroczystości pogrzebowe odbędą się o 13.40 na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
(Ewa Szkurłat/jp)