Festiwal Kultury Żydowskiej to nie tylko koncerty i wykłady, ale także okazja bardzo bliskiego kontaktu z tradycją - podczas warsztatów muzyki klezmerskiej, śpiewu jidysz, tańca, a także pieczenia tradycyjnej chałki- zarówno żydowskiej jak i polskiej. Tej sztuki można próbować codziennie, do piątku o godz. 13.00, podczas warsztatów pod hasłem "Challah znaczy Chałka".
Posłuchaj co mówi Wojciech Smętek, mistrz piekarstwa
Zagniatania ciasta, a następnie trudnej sztuki plecenia warkoczy uczą mistrzowie piekarstwa Uri Scheft z Izraela oraz Wojciech Smętek
- Polska chałka to kopia żydowskiej chałki, która dotarła do Polski razem z Żydami. My znamy chałkę jako słodkie pieczywo z kruszonką. Natomiast Żydzi mają chałkę w wielu odmianach: z nadzieniem, pikantne. Jeśli chodzi o kształt chałki to jest to splot sześciu wałeczków ciasta i jest dokładnie taki sam jak na najstarszym wizerunku chałki na reliefie rzymskim sprzed 2,5 tysiąca lat.
Sztukę pieczenia chałki można doskonalić codziennie do piątku o godz. 13.00 w piekarni przy ul. Meiselsa. Szczegóły i zapisy TUTAJ .
Dziś też czeka nas występ artysty, który podczas 24. edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej roztańczył całą synagogę Tempel - Shai Tsabari. Charyzmatycznego wokalisty nie mogło zabraknąć na trwającym obecnie jubileuszu ćwierćwiecza imprezy. Dziś Shai Tsabari ponownie pojawi się w kazimierskiej synagodze, z towarzyszeniem The Future Orchestra. Grupa czerpie inspirację z muzyki lat 70. i 80., zwanej mizrahit- czyli mieszanki brzmień przywiezionych do Izraela przez imigrantów z Afryki Północnej, Jemenu czy Iraku z wpływami amerykańskiej psychodelii, czy brytyjskiego rocka. To jednak dopiero początek niespodzianek - mówi Kornelia Binicewicz - manager kulturalna Festiwalu Kultury Żydowskiej.
Początek koncertu o 22.00 w Synagodze Tempel. To nie jedyne muzyczne wydarzenie dzisiejszego wieczoru. O 19.00 w tym samym miejscu zagra zespół Alte Zachen. Grupa pojawi się także podczas nocnej sesji w klubie Alchemia, w towarzystwie kolejne gwiazdy Festiwalu Kultury Żydowskiej- Kutimana.
(Agnieszka Barańska/ew)