- Pewnie, gdy słyszymy o korniku drukarzu, to przed oczami staje nam apokaliptyczny wizerunek słoika wypełnionego kornikami, które osiem, dziewięć lat temu ktoś pokazywał w telewizji i z tego urósł jakiś mit groźnego owada szkodnika, który dewastuje nasze lasy świerkowe. Tymczasem sprawa wygląda zupełnie inaczej, ponieważ jak popatrzymy z biologicznego, ekologicznego punktu widzenia, to kornik drukarz był, jest i będzie. A ma do spełnienia i zawsze miał bardzo ważną rolę regulacji populacji świerka. W pewnych przypadkach atakuje też inne drzewa, ale świerk to jest jego ulubione miejsce rozwoju. Jeżeli teraz posadzimy świerki tam, gdzie one nie powinny rosnąć, czyli np. na niżu w dolnym reglu górskim, czy posadzimy świerki na suchych terenach, to będą one osłabione. Świerki stracą odporność i staną się bardzo łatwym celem ataku ze strony kornika drukarza, który w naturalnych warunkach, wielogatunkowym lesie eliminuje słabe osobniki, otwierając drogę do światła dla innych roślin, innych gatunków drzew, które gdzieś tam poniżej tego rosnącego świerka znalazły miejsce rozwoju. Także w naturalnych warunkach kornik drukarz jest czymś szalenie pożytecznym - mówi prof. Kazimierz Wiech, a pani Alicja Zięba-Wiech kończy opowieść wierszem.