Pomimo zakazu udał się na Świnicę, a schodząc ze szczytu, zabłądził i wezwał ratowników TOPR-u. Interweniować musiało 6 ratowników w tym technicy linowi, którzy na miejsce dolecieli śmigłowcem. Mężczyzna wiedział o złamaniu zakazu. Tatrzański Park Narodowy przypomina, że otwarty jest tylko dla mieszkańców powiatu tatrzańskiego. Mimo to wielu turystów decyduje się na spacery i wspinaczki.
Niektórzy zatrzymani turyści mówią, że mieszkają w okolicy, ale nie potrafią się wylegitymować. Są też tacy, którzy podkreślają, że o zakazie nie wiedzieli. Jak mówi komendant straży Tatrzańskiego Parku Narodowego Edward Wlazło: "ludzie przyjechali w Tatry bo potraktowali czas zagrożenia jako dodatkowe ferie, co jest naganne". Wlazło skrytykował również kierowców taksówek i busów, którzy podwożą turystów do granicy z Tatrzańskim Parkiem Narodowym.
Na czas obowiązywania zakazu, strażnicy będą kontrolować szlaki codziennie. Tylko w sobotę znad Morskiego Oka zawrócono ponad 50 osób
A za złamanie zakazu strażnicy mogą ukarać turystów mandatem w wysokości 500 złotych.
Bartłomiej Bujas/jgk