59-latek w środę miał się udać na grań od Grzesia do Starorobociańskiego Wierchu. Od tej pory nie ma z nim kontaktu. Poszukiwania prowadzone są także po słowackiej stronie granicy, bo jego telefon logował się w słowackiej sieci komórkowej. W piątek poszukiwania prowadzone były cały dzień - brał w nich udział śmigłowiec oraz kilkunastu ratowników TOPR i ratowników ze Słowacji.
Warunki w Tatrach są bardzo trudne. Wczoraj tuż przed zachodem słońca TOPR-owcy ruszyli na pomoc turyście, który ześlizgnął się około 150 metrów w dół po oblodzonym stoku na Rysach. Z urazem głowy został przetransportowany śmigłowcem do zakopiańskiego szpitala.
Służby słowackie pomagały natomiast w Tatrach Niskich trzem turystom, którzy wyczerpani nie byli w stanie samodzielnie powrócić do schroniska. Nie pomagał też silny wiatr, który osiągał prędkość do 120 km/h.
Akcja zakończyła się dziś o poranku.