Po dwóch nieudanych próbach zakopiańscy radni przyjęli rezolucję popierającą wykonanie wyroku w sprawie nielegalnych domków na Bachledzkim Wierchu. Za głosowało dziesięcioro radnych, przeciw było pięcioro. Miasto zapowiada próbę wyegzekwowania rozbiórki, ale przyznaje, że nie wiadomo, ile to potrwa. Radny Zbigniew Szczerba mówi o pozorowawanych działaniach.
W środę udało się dokończyć głosowanie, które wcześniej doprowadziło do zerwania obrad. W ubiegły czwartek po sporze o odebranie głosu Szczerbie, część radnych opuściła salę. Zabrakło kworum. W piątek również nie zebrała się liczba radnych potrzebna do podejmowania decyzji.
Właściciel najsłynniejszej samowoli w Zakopanem zarzuca miastu... bezprawie. Kolejna awantura na sesji Rady Miasta
Przyjęta rezolucja wyraża poparcie dla wykonania prawomocnego wyroku nakazującego przywrócenie terenu na Bachledzkim Wierchu do poprzedniego stanu. Obejmuje on rozbiórkę pięciu budynków oraz usunięcie utwardzenia i drogi dojazdowej. Sęk w tym, że sam dokument nie sprawi, że w teren wjadą za kilka dni buldożery.
Najpierw wezwanie do właściciela
Wiceburmistrz Bartłomiej Bryjak odczytuje wynik głosowania jako oczekiwanie większości rady, by burmistrz doprowadził do wykonania wyroku.
„Najpierw inwestor będzie wezwany do tego, żeby sam wykonał wyrok, a później prawnicy będą decydować, jak proceduralnie powinny wyglądać dalsze kroki” – mówi Bryjak.
Według omawianego rozwiązania miasto miałoby wynająć firmę, zapłacić za rozbiórkę, a następnie dochodzić zwrotu kosztów od właściciela. Wcześniej trzeba jednak przygotować procedurę i zabezpieczyć pieniądze w budżecie. Bryjak nie podaje nawet przybliżonego terminu rozpoczęcia prac.
„Procedura będzie czasochłonna, skomplikowana, dość niezbadana na tym etapie. Czas pokaże, kiedy i co będzie zrealizowane, czy będzie to możliwe i jak zachowa się inwestor. Wyrok sądu dotyczy przede wszystkim jego i to jego zobowiązuje do przywrócenia terenu do stanu pierwotnego” – zaznacza.
Radny Zbigniew Szczerba, który głosował przeciw rezolucji, uważa, że przyjęcie dokumentu nie przybliżyło rozbiórki.
„Ta rezolucja to tak naprawdę nic nieznaczący dokument, który niczego nie zmienia. Całe bicie piany przez ostatnie tygodnie to był zmarnowany czas. Rezolucja ani nie nakazuje burmistrzowi przyspieszyć prac, ani ich zwolnić. Ma postępować zgodnie z własnymi procedurami” – przekonuje.
Szczerba kwestionuje również możliwość skutecznego przeprowadzenia rozbiórki w obecnych warunkach prawnych.
„Uważam, że to jest walka z wiatrakami. Powinniśmy zająć się skutecznymi działaniami, a nie pozorowanymi. Dla mnie to jest całkowicie pozorowane działanie” – mówi.
Radny ponownie zaapelował o zajęcie się problemem samowoli w całym Zakopanem. Jego zdaniem miasto przez lata doprowadzało drogi, wodociągi i kanalizację, nie nadążając ze zmianami przeznaczenia terenów. Obawia się też kosztów rozbiórek ponoszonych przez miejski budżet.
Sprawa najgłośniejszej samowoli budowlanej w Zakopanem. Awantura o to, kto zapłaci za rozbiórkę
Bryjak odpowiada, że gmina przygotowuje dokumenty i analizy potrzebne do nowego planu ogólnego. Zaznacza jednak, że nie zastąpi nadzoru budowlanego, ani nie będzie przejmować jego kompetencji.