Poważne zmartwienia i ból głowy organizatorów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem - zawody już w przyszły weekend tymczasem bilety sprzedają się znacznie słabiej niż w poprzednich latach. Zazwyczaj o tej porze roku zdobycie wejściówki graniczyło z cudem - teraz z kupnem biletu nie ma najmniejszego problemu. Wciąż w sprzedaży jest 30 procent biletów i póki co sprzedają się one słabo. Zapewne jest to efekt fatalnej formy polskich skoczków, ale i cen wejściówek, które mogą przyprawić o zawrót głowy - w Zakopanem za miejsce siedzące zapłacimy w zależności od sektora od 480 aż do 750 złotych. Miejsca stojące to z kolei wydatek ponad 200 złotych i jak mówi Tymoteusz Mróz, radny zakopiański i przedstawiciel branży turystyczne, wysokie ceny na pewno są dla części kibiców barierą nie do pokonania.
Posłuchaj materiału Przemysława Bolechowskiego
Na pewno patrzymy na ceny. Inflacja cały czas daje nam dosyć mocno popalić. Natomiast jestem przekonany, że te bilety będą się wyprzedawały w ostatniej chwili. Kiedyś było tak, że puchar świata w skokach narciarskich był wydarzeniem, na które czekała w zasadzie cała Polska i otwarcie sprzedaży biletów wiązało się z tym, że pośredniczące biura turystyczne wyrywały sobie wręcz możliwość sprzedaży tych biletów. Teraz na pewno tak nie jest. Przypuszczam, że jest to też związane z nieco słabszą promocją
- ocenia Mróz.
Warto również nadmienić, że w Wiśle ceny biletów na miejsca siedzące na początku sprzedaży wynosiły 400 złotych, ale obecnie 550, choć na konkurs indywidualny miejsc wolnych już nie ma. Znacznie taniej jest w Szczyrku gdzie odbędzie się konkurs indywidualny Pucharu Świata w skokach narciarskich tu za miejsce siedzące zapłacimy ponad 260 złotych, a gdy zdecydujemy się kibicować na stojąco to wydamy 149 złotych.