Kontrowersje po biegu głównym Tatra Fest. W trakcie dekoracji zwycięzców doszło do pomyłki. Andrzej Witek, który wygrał rywalizację, najpierw odebrał na scenie dodatkową nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych od starostwa tatrzańskiego. Dzień później przez telefon usłyszał, że pieniądze nie były dla niego, ale dla... organizatorów. W mediach społecznościowych pojawiły się też zarzuty dotyczące nierównych nagród dla zwycięzców rywalizacji kobiet i mężczyzn.
Posłuchaj co mówi organizatorka Tatra Fest, Magda Ziaja-Żebracka
Organizatorzy przepraszają za całą sytuację, tłumacząc, że w trakcie dekorowania doszło do ludzkiego błędu i nieporozumienia.
- Przepraszamy was za szereg konsekwencji, które miały miejsce w wyniku tego błędu, jak i za tę sytuacją medialną, w której jesteście. Jesteśmy bardzo dumni z tego, że wystartowaliście na naszym wydarzeniu. Gratulujemy wam bardzo wysokiego poziomu sportowego. Gratulujemy wam rekordów. Jest nam tym bardziej niezręcznie i głupio, że postawiliśmy was w takiej bardzo trudnej sytuacji, za co raz jeszcze przepraszamy, ale bierzemy pełną odpowiedzialność za ten błąd – mówi w oświadczeniu organizatorka Tatra Fest, Magda Ziaja-Żebracka.
Organizatorzy poinformowali, że w ramach rekompensaty przyznali dodatkowe nagrody po 10 tysięcy złotych dla zwyciężczyni i zwycięzcy biegu. Z kolei środki przekazane przez Powiat Tatrzański mają zostać przeznaczone na budowę Domu Marzeń PSONI w Zakopanem dla osób z niepełnosprawnościami.
Przypomnijmy, że Andrzej Witek wygrał 68-kilometrowy bieg ultra, ustanawiając nowy rekord trasy. Ponad 5 tysięcy metrów przewyższenia w Tatrach Zachodnich pokonał w siedem i pół godziny.