Na osiedlu Jasna w Tarnowie powstaje pierwsze w mieście boisko piłkarskie przeznaczone dla najmłodszych dzieci. Obiekt budowany jest w miejscu dawnego asfaltowego boiska przy ulicy Bitwy pod Studziankami.
Rada Osiedla Jasna od lat zabiegała o inwestycję dla mieszkańców bloków przy ulicach Bitwy pod Studziankami i Bitwy o Wał Pomorski. Ostatecznie, ze względów formalnych, a także w odpowiedzi na realne potrzeby, miasto zdecydowało się współfinansować budowę dwóch obiektów: boiska do koszykówki oraz boiska do piłki nożnej dostosowanego do małych dzieci.
Niektórzy starsi zajmują boiska przez kilka godzin. Nie chcą wpuszczać, a czasami nawet nie grają
– mówi Błażej, mieszkaniec osiedla.
Ostatnie prace i koszty inwestycji
Na boisku piłkarskim brakuje już tylko sztucznej murawy. Jej montaż zaplanowano na początek września. Wtedy obiekt będzie gotowy do użytku. Koszt budowy boiska do piłki nożnej i sąsiedniego boiska do koszykówki wyniósł łącznie 372 tysiące złotych – środki pochodziły z budżetu miasta oraz Rady Osiedla Jasna.
Oba boiska mają wymiary 20 na 12 metrów. Piłkarskie wyposażone będzie w małe bramki o szerokości 1,6 metra, odpowiednie dla najmłodszych.
Z jednej strony to była kwestia ograniczonego terenu, który nie pozwalał na pełnowymiarowe boisko. Z drugiej – w Tarnowie mamy orliki, które są mocno oblegane przez szkoły, kluby i dorosłych. Brakowało jednak miejsca dla małych dzieci, by mogły sobie po prostu pokopać piłkę. To była inicjatywa Rady Osiedla Jasna, a my ją wsparliśmy dodatkowymi środkami. Cieszę się, bo to zawsze nowa przestrzeń dla najmłodszych
– podkreśla prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny.
Sukces "leśnych dziadków" z rady osiedla
Przewodniczący Zarządu Osiedla Jasna, Mirosław Poświatowski, przypomina, że starania o budowę boisk trwały od lat – m.in. poprzez projekty zgłaszane do budżetu obywatelskiego, w których dodatkowym elementem miał być tor saneczkowy dla dzieci.
Podczas spotkania z prezydentem Jakubem Kwaśnym i wiceprezydentem Maciejem Włodkiem zapytałem, czy miasto mogłoby dołożyć się do inwestycji. Powiedziałem wtedy prezydentowi, że możemy się lubić albo nie, ale jeśli to dojdzie do skutku, publicznie mu podziękuję. I dziś to robię. Obiekt jest prawie gotowy, czekamy już tylko na sztuczną murawę
– mówi Poświatowski.
Dodaje, że to przykład, jak czasochłonne, ale konsekwentne działania rady osiedla mogą przynieść efekty. – Nasza rada składa się głównie ze starszych osób i czasem określana jest mianem „leśnych dziadków”. Ale to my wieszamy flagi na osiedlu, to my doprowadzamy inwestycje do końca. Młodych, poza ustalaniem budżetu, często brakuje – podsumowuje.