Według ostatnich szacunków na Podhale może przyjechać w lipcu ponad 100 tysięcy osób. Wczasowicze wolny czas będą chcieli spędzić na tatrzańskich szlakach, tymczasem wysoko w górach wciąż miejscami zalegają duże płaty śniegu. Jak się okazuje, spora część turystów jest do tego zupełnie nieprzygotowana i ratownicy TOPR cały czas mają ręce pełne roboty. Jan Muskat przewodnik wysokogórski i taternik nie ma wątpliwości, że ludzi w Tatrach zaskakują warunki na szlakach, szczególnie w strefie wysokogórskiej
posłuchaj Jana Muskata
"Trzeba oceniać swoje możliwości i mieć świadomość, że nie jest tak łatwo, jakby się nam wydawało" - ostrzega Jan Muskat.
Wysoko w Tatrach wciąż są miejsca, gdzie niezbędny jest wysokogórski sprzęt oraz odpowiednie umiejętności tłumaczy Adam Marasek wieloletni ratownik TOPR: "Jak jest śnieg, to albo nie idziemy, albo idziemy odpowiednio wyposażeni. Jak wyżej i stromiej, to raki i czekan, nie żadne raczki. Wiele osób nie ma takiego wyposażenia, a na dodatek umiejętności chodzenia po Tatrach też nie za wiele i stąd tyle zdarzeń"
posłuchaj Adama Maraska
Niestety wciąż zdarza się tak, że nieodpowiedzialni rodzice zabierają ze sobą na wysokogórskie wycieczki małe dzieci i potem górska wycieczka zamienia się w walkę o przetrwanie. Ratownicy TOPR apelują o to, aby rodziny z dziećmi ograniczyły swoje plany górskie do tatrzańskich dolin i łatwych szlaków.