Plan otwarcia nowej stacji narciarskiej w Szczawniku już przed przyszłorocznym sezonem legł w gruzach. W połowie października burmistrz Muszyny wydał decyzję środowiskową dla inwestycji. Po jej uprawomocnieniu zapowiadano szybkie wydanie pozwolenia na budowę. Zastrzeżenia do decyzji środowiskowej zgłosiła jednak Liga Ochrony Przyrody z Nowego Sącza. Odwołanie rozpatrzy Samorządowe Kolegium Odwoławcze.
Niestety w tej procedurze nie ma zapisanego w przepisach terminu, a doświadczenie uczy, że takie postępowanie może zająć wiele miesięcy. Liga Ochrony Przyrody w swoim odwołaniu zgłosiła zastrzeżenia formalne do samej procedury wydania decyzji środowiskowej, jak i merytoryczne. Te drugie dotyczą m.in. obaw o zasoby wody do systemów naśnieżania.
Prace nad decyzją środowiskową trwały ponad trzy lata. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie wielokrotnie domagała się dodatkowych opracowań i uzgodnień, które inwestor dostarczał. Ograniczono też planowane godziny pracy wyciągów i działanie urządzeń w lecie, kiedy trwają lęgi różnych gatunków zwierząt.
PKL, który planuje wydać na budowę stacji ponad 100 mln zł, analizuje zastrzeżenia LOP. Nieoficjalnie pojawia się komentarz, że kolejne ograniczenia projektu mogą sprawić, że stanie się nieopłacalny.
Przypomnijmy, w tej sprawie mieszkańcy i właściciele hoteli z Muszyny kilkukrotnie protestowali przed siedzibą RDOŚ w Krakowie, apelując o zgodę na budowę stacji narciarskiej.
Muszyna ciągle walczy o stację narciarską na Szczawniku. Jest nowa ekspertyza