Policja w Oświęcimiu prowadzi śledztwo w sprawie aktu wandalizmu, do którego doszło wczoraj w byłym niemieckim obozie Auschwitz II-Birkenau. W godzinach przedpołudniowych umieszczono na 9 drewnianych barakach antysemickie napisy. Muzealnicy proszą o pomoc w odnalezieniu sprawców.
posłuchaj materiału Magdaleny Zbylut-Wiśniewskiej
"Policjanci przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia i ustalili, że do wandalizmu doszło między godz. 8 a 12. Trwa analiza zabezpieczonych dowodów" - wyjaśnia Małgorzata Jurecka, oficer prasowy oświęcimskiej komendy. Z jaką karą musi się liczyć sprawca bądź sprawcy? Za uszkodzenie zabytku grozi kara pozbawienia wolności od 8 miesięcy do 8 lat.
Część z tych napisów negowała Holocaust - podkreśla Paweł Sawicki z biura prasowego Muzeum Auschwitz: "Tego typu zdarzenie, będące znieważeniem miejsca pamięci, to oburzający atak na symbol jednej z największych zbrodni w historii ludzkości oraz niezwykle bolesny cios w pamięć wszystkich ofiar niemieckiego, nazistowskiego obozu."
Sprawę ostro komentuje Waldemar Domański. - To najwyższa forma barbarzyństwa - mówi organizator krakowskiej akcji "Pogromcy bazgrołów": "To policzek, który został wymierzony w dusze tych wszystkich, którzy tam umarli, lub byli męczeni. Nie rozumiemy dlaczego tak się dzieje i potępiamy akty wandalizmu. Zjawisko mowy nienawiści, antysemityzmu, wspierania różnych ruchów faszystowskich poprzez umieszczania odpowiednich symboli na ścianach polskich miast to coś, co powinno nas wszystkich zaniepokoić i spowodować pewne rozwiązania systemowe"
A takich rozwiązań niestety brak. W przypadku ostatniego aktu wandalizmu w byłym obozie muzealnicy apelują do potencjalnych świadków zdarzenia - podkreśla Paweł Sawicki.
"Apelujemy do zwiedzających, którzy byli w miejscu pamięci w godzinach przedpołudniowych 5 października w Birkenau w okolicach bramy śmierci oraz odcinka kwarantanny męskiej B 2, gdzie położone są te baraki, o przesłanie wszelkich informacji, które mogą pomóc w identyfikacji sprawców, na adres: security@auschwitz.org"