Pracownicy Kolei Małopolskich walczą o podwyżki. Związki zawodowe działające w spółce domagają się wzrostu miesięcznych wynagrodzeń o 1000 zł dla każdego pracownika. Zarząd przewoźnika odpowiedział na pismo związkowców, ale strona społeczna twierdzi, że nie jest to merytoryczne stanowisko. Trwa spór zbiorowy. Kolejom Małopolskim grozi strajk generalny.
W spór z pracodawcą weszły dwa związki: Związek Zawodowy Kolejarzy i Pracowników Małopolski oraz Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce. Pracownicy tuż przed świętami Bożego Narodzenia wysłali pismo do prezesa Kolei Małopolskich Radosława Włoszka. Zażądali w nim podwyżek pensji o 1000 zł miesięcznie od 1 stycznia 2026 roku. Mowa też była o ogólnej poprawie warunków pracy. Do tej pory nie udało się osiągnąć porozumienia.
Koleje Małopolskie kupują nowe pociągi. Pierwsze składy wyjadą na tory latem
Zarząd Kolei Małopolskich odpowiedział związkowcom 8 stycznia. Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce podtrzymuje w komunikacie, że władze przewoźnika nie przedstawiły merytorycznego stanowiska negocjacyjnego, nie wskazały żadnej propozycji podwyżek ani nie podjęły żadnych działań w trybie przewidzianym ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Zdaniem strony społecznej przedstawiona przez zarząd Kolei Małopolskich odpowiedź jest bardzo ogólnikowa i wyłącznie deklaratywna oraz nie realizuje obowiązku prowadzenia negocjacji. Związkowcy wezwali władze przewoźnika do podjęcia działań, które rozwiążą spór zbiorowy do 20 stycznia.
Pracownicy spółki zastrzegają, że w przypadku braku inicjatywy ze strony pracodawcy lub braku rozwiązania sporu zakładowe organizacje związkowe przygotują tzw. protokół rozbieżności i wystąpią o przeprowadzenie mediacji. Związkowcy nie wykluczają strajku.
Na bilecie miesięcznym Kolei Małopolskich pojedziemy wybranymi pociągami PKP Intercity
Spór? Naturalna rzecz
Prezes Kolei Małopolskich pytany o spór zbiorowy odpowiada, że to "naturalna rzecz". Między wierszami Radosław Włoszek wskazuje, że o żądaną podwyżkę o 1000 zł może być trudno, bo przewoźnik "zbroi się" i startuje w dużym przetargu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego na pięcioletnią obsługę przewozów kolejowych w województwie. (Przewozy mają być realizowane od 13 grudnia tego roku do 13 grudnia 2031. Koleje Małopolskie walczą w tym przetargu m.in. z przewoźnikiem Polregio). Prezes Włoszek podkreśla, że to walka o dalsze istnienie spółki.
- Naszym obowiązkiem jako przewoźnika jest walczyć o odpowiedni wskaźnik finansowy, szanując stronę społeczną. Każda strona negocjuje - w ramach przewidzianych ustawą - o określoną ewentualną stawkę podwyżki. Koleje Małopolskie mają określoną politykę i wyzwania, które muszą zrealizować, jednocześnie szanując pracowników i to się dzieje. Naturalnym elementem negocjacji między stroną społeczną a zarządem jest to, że przybierają one różne formy. Etap sporu zbiorowego, w którym dzisiaj jesteśmy, nie dotyczy tylko nas, ale również innych spółek w kraju. Działamy w ramach przepisów - podkreśla prezes.
Włoszek nawiązuje do sporu zbiorowego, który został ogłoszony w spółce PKP SKM w Trójmieście. Tamtejsze związki zawodowe także domagają się podwyżki wynagrodzeń pracowników o 1000 złotych od początku tego roku. Zarząd przewoźnika zaproponował podwyżki, ale tylko o 250 zł.
Niespodziewane podwyżki cen na kolei. Za ile będziemy jeździć po Małopolsce?
Prezes Kolei Małopolskich nie potrafił jednak odpowiedzieć na pytanie, jaki jest ostateczny termin negocjacji ze związkami zawodowymi oraz czy zarząd regionalnego przewoźnika przystanie na wymagania strony społecznej. Pytania o aktualne stanowisko w tej sprawie przesłaliśmy do Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce. Na odpowiedzi czekamy. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że jeszcze w piątek ma się odbyć spotkanie przedstawicieli pracowników Kolei Małopolskich z władzami spółki.