"Zgromadzenie zostało rozwiązane nie dlatego, że ośmieszało miasto, ale dlatego, że było bezprawne" - takie jest oficjalne stanowisko władz miasta Krakowa po dzisiejszej likwidacji "obozu oburzonych" na krakowskim rynku.
Aby zgromadzenie spełniało wymogi prawne - musi być na nim obecnych minimum 15 osób. Urzędnicy, którzy odwiedzili obóz doliczyli się tylko pięciu osób - co ich zdaniem - spowodowało samorozwiązanie prostestu.
Obecni na konferencji w magistracie "oburzeni" - zapowiedzieli, że nie zrezygnują ze swoich działań i jeszcze dziś wrócą na płytę Rynku Głównego. Przez chwilę pikietowali również pod magistratem - skandując hasła:"złamaliście prawo - byliśmy tam legalnie" oraz "miasto to nie firma - miasto to my". Posłuchaj: []
(Grzegorz Krzywak/jp)