Miały być kulturalne trybuny, skończyło się zwycięstwem pseudokibiców. Wisła Kraków na swojej stronie internetowej oficjalnie "przeprosiła" tych, którym kilka miesięcy temu zablokowała możliwość kupowania biletów na mecze. Po kilku godzinach oświadczenie zniknęło jednak z oficjalnej strony Wisły. "Siły się odwróciły, obawiam się, że w niedługim czasie bardzo dużo do powiedzenia będą mieli kibole" - tak w rozmowie z Radiem Kraków sprawę komentuje Piotr Jawor, dziennikarz sportowy Gazety Wyborczej.
Chodziło o osoby podejrzewane o agresywne zachowanie i odpalanie rac podczas rozgrywek na stadionie przy Reymonta. Miał to być element walki klubu z chuligaństwem stadionowym. Na początku tego tygodnia jednak Wisła z tej walki całkowicie się wycofała.
Screenshot oświadczenia z oficjalnej strony www.wisla.krakow.pl
Jacek Bednarz, był już prezes Wisły, w poprzednim sezonie zdobył uznanie zarówno mediów, jak i komentatorów sportowych. Po kolejnym już przypadku przerwania meczu przez pseudokibiców, którzy na murawę rzucili płonące race, powiedział "dość" i zabrał ok. 400 osobom podejrzanym o uczestniczenie w rozróbach stadionowych prawo wstępu na mecze. W efekcie Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków rozpoczęło bojkot i przestało się w ogóle na stadionie pojawiać.
Niestety uznanie komentatorów prawdopodobnie nie zrównoważyło strat związanych z mniejszą sprzedażą biletów. Bednarz został zwolniony, a ukarani kibice zostali oficjalnie przeproszeni. Już w piątek znowu mają się pojawić na meczu.
Przedstawiciele Wisły Kraków odmówili w tej sprawie komentarza.
(Karol Surówka/ko)