Nie o 10.00, ale o 16.00 pełnomocnik właścicieli kamienicy przy ulicy Worcella spełnił swoją wczorajszą obietnicę. Squatersi, którzy bez wiedzy zarządców zajmowali opuszczony budynek zostali z niego wyrzuceni.
Posłuchaj Sylwka, lokatora squatu
Zakończyła się saga związana ze squatem przy ulicy Worcella w Krakowie. Około godziny 16-tej - przy pustostanie zajmowanym przez grupę młodych ludzi tworzących alternatywną sztukę – pojawiły się oddziały policji wraz z pełnomocnikiem właścicieli obiektu, który wyeksmitował dzikich lokatorów. „Dzicy lokatorzy” twierdzą, że cała operacja odbyła się nielegalnie.
Tak było około godziny 10.00:
Na miejscu nie pojawił się ani pełnomocnik właścicieli budynku, ani policja. Jak dodają mieszkańcy budynku, nalotu policji spodziewają się w każdej chwili i są gotowi na spędzenie najbliższych dni w areszcie.
W związku z tym „dzicy lokatorzy” squatu, czyli kamienicy zamieszkiwanej bez zgody właściciela przez grupę alternatywnych artystów, zorganizowali na ulicy mały występ. Młodzi ludzie grali na bębnach, czym zainteresowali wielu przechodniów i pracowników urzędu marszałkowskiego, który znajduje się po drugiej stronie ulicy.