Squatersi z pustostanu przy ulicy Worcella w pobliżu krakowskiego Dworca Głównego, skarżą się na brutalne zachowanie policji. W mailu rozesłanym do krakowskich mediów piszą, że policjanci bili i szarpali mieszkańców zakutych w kajdanki. Jak dowiedziało się Radio Kraków, na piatek zwołują demonstrację w Krakowie, na którą mają przyjechać squatersi z całej Polski.
Kamienica przy Worcella w Krakowie była pusta od wielu lat. Ten opuszczony i zaniedbany budynek od dawna budził niepokój mieszkańców. Stan taki trwał latami. Na początku wakacji przy Worcella pojawili się squatersi. Młodzi ludzie zamieszkali w zdewastowanych pomieszczeniach i jak twierdzą, zamierzali prowadzić tam typową squatową działalność - organizować spotkania, koncerty, wystawy, promować ekologię.
W ub. piątek grupa ogłosiła otwarcie nowego krakowskiego squatu. Tego samego dnia w okolicy pojawił się patrol policji, prawdopodobnie wezwany przez zaniepokojonych sąsiadów. Z relacji squatersów wynika, że spisano wtedy kilku osób. Następnego dnia na miejscu kolejny raz pojawiła się policja. Squatersi twierdzą , że doszło wtedy do brutalnego pobicia dwóch z nich.
Poszkodowani mają obdukcję lekarską i zgłosili zawiadomienia do prokuratury. Na piątek zwołują demonstrację, na którą mają przyjechać squatersi z całej Polski., która ma być protestem przeciwko brutalności policjantów.
Policja nie chciała komentować doniesień squatersów. Prowadzone jest wewnętrzne dochodzenie, które ma zweryfikować, co wydarzyło się w sobotę.