Zapadł prawomocny wyrok w sprawie defektoskopu, który zaginął na terenie budowy drogi S7 w Krakowie w marcu minionego roku - dowiedziało się Radio Kraków. Sprzęt był wykorzystywany do wykrywania drobnych pęknięć i ubytków w betonie. W nocy 21 marca ubiegłego roku nagle zniknął. Promieniotwórcze urządzenie może stanowić zagrożenie dla ludzi. Zarzuty w sprawie zaginięcia defektoskopu usłyszał operator urządzenia. Jak udało się ustalić reporterce Radia Kraków, wyrok zapadł już... w lutym. A co z samym urządzeniem?
Jak powiedziała Radiu Kraków Joanna Specjał z Sądu Okręgowego w Krakowie - oskarżony Łukasz P. został skazany za nieumyślne porzucenie promieniotwórczego defektoskopu, w takich warunkach i w taki sposób, że mogło to zagrozić zdrowiu i życiu człowieka.
Sąd wymierzył mężczyźnie karę jednego roku ograniczenia wolności, zobowiązując go do wykonywania pracy na cele społeczne. Oprócz tego musi zapłacić rekompensatę na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 10 tysięcy złotych.
Poza tym Sąd orzekł wobec mężczyzny zakaz wykonywania zawodu operatora defektoskopu oraz innych urządzeń stanowiących źródło promieniowania - mówi Mariusz Boroń z prokuratury okręgowej w Krakowie.
Łukasz P. był pracownikiem firmy, która miała zlecić badania na terenie budowy za pomocą defektoskopu izotopowego. Pozostawił urządzenie na miejscu, zapomniał o nim. Kiedy po niego wrócił, urządzenia już nie było.
Wyrok zapadł już w lutym tego roku. Defektoskopu dalej nie odnaleziono.