Członkowie komisji musieli podpisać klauzulę poufności. To oznacza, że nazwiska kandydatów poznamy dopiero po rozstrzygnięciu konkursu.
Dyrektor Teatru Krzysztof Głuchowski nie spodziewa się, by marszałek województwa odtajnił konkurs, dlatego apeluje do wszystkich pozostałych kandydatów, by się ujawnili, spotkali z pracownikami i zaprezentowali własną wizję przyszłości teatru.
O samym konkursie twierdzi, że został zorganizowany tylko po to, by w nim nie wygrał:
posłuchaj Krzysztofa Głuchowskiego
Obecna władza, która przegrala wybory, chce utajnić swoje działania, bo chce szybko, na rok przed końcem kadencji obecnego dyrektora, dwa miesiące przed powołaniem nowego ministra kultury i nowego wojewody, dokonać zmian na stanowisku dyrektora teatru w szybki, tajemniczy sposób, przy pomocy komisji złożonej z przedstawicieli, ktorzy nie maja pojęcia jak funkcjonuje teatr, nie są znani w branży, nie są z nią nawet związani. Są to po prostu przedstawiciele partii PIS
Magdalena Opyd z Urzędu Marszałkowskiego odpowiada, że klauzula poufności to standardowa procedura, którą dotyczy wszystkich konkursów przeprowadzanych dla instytucji kultury województwa małopolskiego. Twierdzi, że takie rozwiązanie wynika z przepisów RODO:
posłuchaj Magdaleny Opyd
O stanowisko dyrektora teatru ubiega się czterech kandydatów. Ich nazwiska zostaną upublicznione zgodnie z rozporządzeniem ministra kultury w protokóle końcowycm
Przewodniczący komisji konkursowej, małopolski radny Prawa i Sprawiedliwości Robert Bylica utrzymuje natomiast, że skład komisji jest różnorodny:
posłuchaj Roberta Bylicy
Członkowie komisji są przedstawicielami różnych środowisk, dlatego wszystkie wątpliwości, czy uwagi są wyartykułowane. Każda komisja konkursowa podchodzi do tych spraw z należytą starannością
Z tym argumentem nie zgadzają się pracownicy teatru. W komisji zasiada dwóch radnych województwa małopolskiego, ale tylko z Prawa i Sprawiedliwości, jest też jedna osoba z Urzędu Marszałkowskiego i dwóch przedstawicieli Ministerstwa Kultury.
Trzy osoby są ze związków zawodowych. To między innymi aktor Teatru Słowackiego Mateusz Janicki. Jego wątpliwości budzi obecność w komisji Andrzeja Zarycha, który reprezentuje stowarzyszenie Małopolska Kultura. Teatr tłumaczy, że w internecie nie można znaleźć żadnych informacji na jego temat poza numerem KRS:
posłuchaj Mateusza Janickiego
Zadaliśmy pytanie panu Zarychowi, czy to stowarzyszenie zajmuje się czymkolwiek związanym z teatrem i pan Zarych oświadczył, że nie
Związki zawodowe złożyły wniosek o unieważnienie konkursu. Janicki podkreśla, że jedna z czterech kopert, w których dotarły dokumenty kandydatów, była wcześniej otwarta.
Druga strona sporu zapowiada w tej sprawie oświadczenie, które ma zostać opublikowane najprawdopodobniej jutro.
Spór między Teatrem Słowackiego a Urzędem Marszałkowskim pojawił się po premierze spektaklu Dziady, który krytykowali politycy Prawa i Sprawiedliwości. Zarząd województwa rozpoczął procedurę odwołania dyrektora Głuchowskiego, a powodem miał być brak przetargu na firmę sprzątającą w czasie pandemii. Dyrektor tłumaczył tę sytuację ciągle zmieniającymi się w tamtym czasie przepisami oraz tym, że od lat w przetargu startowała jedna firma. Dodał, że to również oszczędności dla teatru.