Na radiowóz straży natknął się jadąc jednokierunkową ulicą pod prąd. Na jego widok przyspieszył, przejeżdżając obok przerysował lusterkiem drzwi radiowozu i dodał gazu pędząc w stronę ronda Czyżyńskiego. Strażnicy włączyli sygnały i ruszyli w pościg. Citroen przyspieszył jeszcze bardziej i zbliżając się do skrzyżowania alei Jana Pawła II z ulicą Tomickiego nie zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, mimo, iż miał czerwone światło, a na pasy wchodzili piesi. Widząc pędzącego citroena uciekali w popłochu na chodnik. Na szczęście nic im się nie stało.
W rejonie bloku przy Tomickiego citroen gwałtownie skręcił w ślepą ulicę i zatrzymał się na parkingu przed jednym z bloków. Strażnicy wjechali za nim - polecili kierującemu, aby wyłączył silnik i oddał kluczyki. Ten nie słuchał i kurczowo trzymał się kierownicy odmawiając opuszczenia auta. Strażnicy musieli użyć siły fizycznej, by wyciągnąć go na zewnątrz. Mężczyzna przyznał się, że dwie godziny wcześniej wypił trzy3 mocne piwa, po czym wsiadł za kółko. Wymuchał ponad półtora promila.