Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Napisy na krakowskich murach. Czy to walka z wiatrakami?

Jeśli państwo przejdą się po Krakowie i popatrzą sobie na mury i ściany bloków to łatwo będzie stwierdzić, że walka z tak zwanym pseudograffiti nie przynosi żadnych skutków. Przykładem niech będzie choćby słynna już zabytkowa kamienica u zbiegu ulicy Lenartowicza i alei Słowackiego (siedziba znanej w Małopolsce poradni leczenia słuchu), którą wandale zniszczyli po raz kolejny. "To już trzeci, albo czwarty raz" - ubolewa Anna Dunajska z Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie. Tym razem pojawił się tam obraźliwy napis nawiązujący do sobotnich piłkarskich derbów Krakowa.

Napisy na krakowskich murach. Czy to walka z wiatrakami?
zabytkowa kamienica u zbiegu ulicy Lenartowicza i alei Słowackiego, którą wandale zniszczyli po raz kolejny/ fot: M. Skowronek

"Na szczęście ściana jest pokryta powłoką antygraffiti, więc napis można szybko usunąć. Już to zresztą zrobiliśmy" - mówi Dunajska. Nie każdy właściciel budynku jednak ma chęć i pieniądze na takie zabezpieczenia. Sam ZBK stosuje je tylko na zabytkowych kamienicach i murach, bo tylko na tyle starcza funduszy.

Policja i straż miejska co jakiś czas łapie pseudografficiarzy, ale statystyki nie porażają. "W ubiegłym roku złapaliśmy około stu sprawców tego typu czynów. Ale staramy się działać także profilaktycznie. Organizujemy specjalne lekcje w szkołach. W zeszłym roku takich spotkań z młodzieżą było ponad tysiąc" - przyznaje Katarzyna Cisło z Komendy Wojewódzkiej.

Brak chętnych na społeczne działanie

W walkę z nielegalnym graffiti angażuje się też od dłuższego czasu społeczna inicjatywa pod nazwą "Pogromcy bazgrołów". Co jakiś czas organizują oni akcje zamalowywania szpetnych napisów na krakowskich osiedlach. Zapraszają do udziału także samych mieszkańców. W bazie krakowskiego MPO stworzono też specjalny magazyn, do którego można przynosić niepotrzebne farby. Właściciele budynków, administratorzy i zwykli mieszkańcy mogą je bezpłatnie pobrać i... wykorzystać do odmalowania zniszczonych ścian. Problem w tym, że niewielu to robi. "Zainteresowanie jest niewielkie, a w ostatnim czasie wręcz żadne. Likwidowaniem bazgrołów zajmujemy się głównie my. Możemy jednak czyścić tylko budynki należące do gminy. W zeszłym roku zamalowaliśmy łącznie powierzchnię ponad 10 tysięcy metrów kwadratowych. To mniej więcej tyle, co powierzchnia boiska piłkarskiego" - nie ukrywa Piotr Odorczuk z MPO.

fot: Maciej Skowronek

Idzie wiosna, więc się zacznie

Czy zatem walka z wandalami niszczącymi miejskie mury to walka z wiatrakami? "Spokojnie, spokojnie... Mieliśmy przecież zimę. W zimie murów się nie maluje, bo farba zacznie odpadać. Teraz robi się ciepło, więc ruszamy z kolejnymi działaniami. Pod koniec kwietnia razem ze spółdzielnią mieszkaniową planujemy dużą akcję na Prądniku Białym. Będzie to miało tradycyjnie formę rodzinno-sąsiedzkiego pikniku, połączonego z zamalowywaniem ścian. Cieszymy się, że właśnie spółdzielnie postanowiły się w to zaangażować, bo to oznacza, że nasza działalność ma nowych sprzymierzeńców" - odpowiada Waldemar Domański, lider Pogromców Bazgrołów.

Również na wiosnę ruszy współpraca z dzielnicami. To za ich pośrednictwem będzie można zdobyć farby z magazynu MPO i w możliwie najtańszy sposób pozbyć się bazgrołów.

Zdaniem Domańskiego, jeśli tak trudno jest złapać pseudografficiarza, jedynym sposobem jest działanie na własną rękę. "Nie mamy innego wyjścia. Można na to machnąć ręką, ale z drugiej strony... wyobraźmy sobie, że prowadzimy dziecko do przedszkola i po drodze widzimy na ścianie namalowanego wielkiego penisa, albo jakiś szpetny napis. Jak wtedy przekonać dziecko, że świat jest piękny, a ono powinno dobrze się zachowywać?" - przekonuje lider Pogromców.

Pogromcy liczą, że kolejny rok ich działalności zrodzi swoistego rodzaju modę na społeczne zaangażowanie w tę sprawę. Tak jak modne stało się za sprawą kampanii społecznych, segregowanie śmieci. Podobnie było z powstrzymywaniem się od palenia papierosów na przystankach, albo ze sprzątaniem po psach.

Nie wiadomo czy z usuwaniem pseudograffiti będzie tak samo ale... na razie to chyba jedyne, co można zrobić.

(Maciej Skowronek/ko)

Obserwuj autora na Twitterze:

Obserwuj @maciejskowronek

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów

  • Złota Piłka: Kane zwycięzcą plebiscytu, wśród kobiet Pajor tylko za Putellas

  • Pierwsze w Polsce gniazdo szerszenia azjatyckiego zlikwidowane. Wiosną... będą kolejne