Na jednej z ostatnich wolnych działek w dzielnicy Grzegórzki, tej przy ulicy Rogozińskiego, deweloper planuje budowę czterech wysokich na 20 metrów bloków. To nie podoba się mieszkańcom tych okolicznych, zaledwie 14- metrowych budynków. Boją się ścisku i braku dostępu do światła dziennego. Jest szansa na wstrzymanie tak intensywnej zabudowy. Pomóc może miejscowy plan zagospodarowania.
Mieszkańcy obawiają się nie tylko braku dostępu do światła, ale także jeszcze większych korków, braku miejsc parkingowych oraz braku zieleni. W ostatnim czasie w okolicach Błękitka i Teatru Varieté powstało wiele nowych inwestycji. W tym momencie nie domaga nawet komunikacja miejska. Przystanki nie są w stanie pomieścić tak dużej liczby oczekujących na tramwaje.
Rozwiązaniem problemu mieszkańców ma być uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Projekt planu zakłada budowę jednego, a nie czterech bloków. I to w dodatku o wiele niższego.
Mieszkańcy kilka razy rozmawiali, natomiast ich oczekiwania są jednoznaczne. Oczekują jak najszybszego uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu
- mówi Monika Firlej, przewodnicząca Rady Dzielnicy Grzegórzki.
Trwa wyścig z czasem
Tu pojawia się problem, deweloper otrzymał już decyzję o warunkach zabudowy. Mieszkańcy i radni zaskarżyli ją jednak do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, co wstrzymuje prace na co najmniej kilka miesięcy.
To wedle naszych szacunków, patrząc na praktykę procedowania tego typu spraw, daje około 8 miesięcy weryfikowania tego
- wyjaśnia wiceprezydent Krakowa Stanisław Mazur.
SKO ma dwie opcje, może podtrzymać decyzję o warunkach zabudowy albo ją unieważnić.
Trwa więc wyścig z czasem, czy najpierw SKO rozpatrzy skargę na decyzję o warunkach zabudowy, czy radni przegłosują plan miejscowy i zablokują budowę czterech bloków.
Jak informuje miejski radny Łukasz Maślona, zanim plan trafi pod obrady krakowskiej Rady Miasta, musi zostać przedstawiony mieszkańcom:
Jeśli plan trafi na dniach do wyłożenia, to do końca grudnia zapewne będzie do wglądu i do składania uwag będzie Urząd zapraszał mieszkańców, więc wtedy Rada najwcześniej ten plan wzięłaby na tapet na przełomie stycznia, lutego.
Mieszkańcy i radni dzielnicy pokładają więc w krakowskim magistracie resztki nadziei. Liczą, że cztery 20sto metrowce przy ich ulicy nie powstaną.
Stanowisko inwestora
"Jako właściciel działki i inwestor podjęliśmy szereg działań mających na celu nawiązanie dialogu z okolicznymi mieszkańcami po to, żeby usłyszeć i możliwie odpowiedzieć na ich potrzeby. Kilkukrotnie braliśmy udział w rozmowach z mieszkańcami, w wyniku których wprowadziliśmy wiele zmian w projekcie, m.in. właśnie obniżając wysokość i kształt budynków (kaskadowe obniżenie od strony sąsiadującego budynku), a także zwiększając udział powierzchni biologicznie czynnej, wprowadzając pasy zieleni izolacyjnej, planując dodatkowe nasadzenia itd. Zależy nam na dobrych relacjach z mieszkańcami okolicy, jesteśmy skłonni do wielu ustępstw, przy założeniu, że nasz teren – który zresztą od lat był zaniedbanym nieużytkiem, nie przedstawiającym żadnej wartości rekreacyjnej - pozostaje terenem inwestycyjnym".