Manifestację zorganizowano w związku ze śmiercią ciężarnej kobiety z Pszczyny. "30-latka trafiła do szpitala z tak zwanym bezwodziem, zmarła na wstrząs septyczny, bo lekarze czekali na obumarcie płodu" - mówiły aktywistki z krakowskiego Strajku Kobiet.
Posłuchaj co mówili protestujący
Było wiadomo, że ta ciąża się nie skończy dobrze. To było oczywiste. Nie było medycznej możliwości. Oni wiedzieli, że ten płód musi obumrzeć. Nie zdecydowali się wyjąć go wcześniej i uratować kobiety. Uznano, że najważniejsza jest świętość nienarodzonego płodu. Ta kobieta też ma swoją świętość. Jej życie też jest święte, ważne, potrzebne. Miała dziecko i rodzinę
- podkreślali protestujący.
Jak mówili uczestnicy protestu, to pierwsza ofiara decyzji Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącej aborcji w Polsce. Po proteście, przed małopolską siedzibą Prawa i Sprawiedliwości, zbierano podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o legalnej aborcji. Organizatorzy akcji przekonywali, że chodzi o to, by sytuacje takie jak ta w Pszczynie, nigdy więcej się nie wydarzyły.