Na to pytanie próbują wspólnie odpowiedzieć Tatrzański Park Narodowy i Polskie Koleje Linowe. Na skutek decyzji Ministra Środowiska latem wagoniki mogą zabierać zaledwie połowę pasażerów mniej niż zimą, a więc 180 osób w ciągu godziny. Ograniczenie to ma chronić przyrodę na szczycie Kasprowego Wierchu przed zadeptaniem przez turystów.
Jak informuje Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN, park sprawdza teraz, na ile turyści, którzy wjeżdżają kolejką, wychodzą poza teren górnej stacji.
- Monitoring obejmował ankietowanie turystów. Wyposażaliśmy turystów również w GPS, żeby móc obserwować, jak wyglądają ich ścieżki na Kasprowym Wierchu. - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Ziobrowski - Musimy te dane opracować i zestawić z wynikami badań przeprowadzonych przez PKL. Porównamy, czy zwiększenie przepustowości nie wpływa na liczbę turystów poza kopułą Kasprowego Wierchu.
Aby prowadzone badania miały sens, w ostatnich miesiącach w wybranych dniach wagoniki kolejki na Kasprowy Wierch przewoziły więcej osób: czasami zabierały komplet pasażerów, a kiedy indziej powiększano liczbę pasażerów o jedną trzecią. Piotr Gosek, prezes Polskich Kolei Linowych, dodaje, że na szczycie wprowadzono takie zmiany, aby większość turystów nie schodziła z terenu górnej stacji kolejki.
Posłuchaj Piotra Goska
Na razie nie są jeszcze znane ostateczne wyniki przeprowadzonych badań. I TPN, i PKL zastrzegają, że od momentu obserwacji zachowań turystów do zwiększenia przepustowości wagonów jest daleka droga, m.in. ta administracyjna. A decyzję w tej sprawie podejmuje sam minister środowiska.
Przypominamy: Tatry: PKL walczy z długimi kolejkami na Kasprowy Wierch