Kobiety, w dniu ich święta, wyszły na ulice. Kilkaset osób uczestniczyło w 14 krakowskiej Manifie. Odbyła się ona pod hasłem: "O godność moją i twoją".
posłuchaj uczestniczek Manify
posłuchaj uczestniczek kontrmanifestacji
Protestowi kobiet towarzyszyła kontrmanifestacja fundacji "Pro Prawo do Życia". Jej uczestnicy sprzeciwiali się niektórym hasłom prezentowanym przez uczestników Manify: Jesteśmy tu po to, żeby pokazywać czym jest aborcja. Nie zgadzamy się na to, żeby feministki z hasłami o prawie do aborcji, czyli o zabijaniu dzieci, bezkarnie przechodziły ulicami miasta."
Za Manifą podąża około 30 osób w pakiecie antyaborcyjnej @RadioKrakow pic.twitter.com/KRFhKv0Vav
— Krzysztof Orski (@KrzysiekOrski) 8 marca 2018
Obie manifestacje przeszły na Rynek Główny. Tam uczestnicy Marszu Kobiet wyrazili swój sprzeciw wobec przemocy domowej tańcząc znany układ choreograficzny "Nazywam się miliard".
Teresa Gut/PAP/bp
Manifestujący przynieśli ze sobą transparenty. Były na nich między innymi hasła: "Prawa kobiet - prawami człowieka" czy "Wolność, godność, równe prawa". Główną myślą marszu było zlikwidowanie dyskryminacji płacowej: Kobiety skandowały m.inn " dwa etaty, pół wypłaty, nie załatwią tego kwiaty".
Ulicami Krakowa idzie Manifa. W marszu uczestniczy kilkaset osób. @RadioKrakow pic.twitter.com/e7rxRPDjx1
— Krzysztof Orski (@KrzysiekOrski) 8 marca 2018
Jak podkreślały, minęło sto lat od kiedy kobiety zaczęły walczyć o swoje prawa i stoją w tym samym miejscu, z wyjątkiem wyborów. Dlatego nadal walczą o swoje prawa.
fot: PAP/Jacek Bednarczyk
Podczas krakowskiej Manify zrekonstruowano pochód emancypantek – czyli pierwszą na ziemiach polskich Manifę, która odbyła się w 1911 r., a jej uczestniczki żądały praw wyborczych dla kobiet. "Mogę powtórzyć za naszymi prababkami: praw się nie dostaje, prawa się zdobywa w walce" – mówiła Marta Dzido, współtwórczyni filmu dokumentalnego, do którego trafią obrazy z krakowskiej Manify. Pod Wieżą Ratuszową na Rynku Głównym odczytano ówczesne przemówienie Zofii Daszyńskiej – Golińskiej i Ignacego Daszyńskiego.