Na dawnym klepisku przy ulicy Partyzantów w Bochni powstało targowisko z prawdziwego zdarzenia. Na wybrukowanym placu znalazło się prawie 300 miejsc do handlu z tego 50 na zadaszonych stołach. Handel wrócił tam z półroczonym poślizgiem w marcu, ale targowisko oficjalnie otwarto dopiero dzisiaj - po wykonaniu parkingu. Zadowoleni są i mieszkańcy, i władze Bochni.
Posłuchaj burmistrza Bochni Stefana Kolawińskiego i wicemarszałka Małopolski, Stanisława Sorysa
Oprócz zadaszonych stołów, na nowym targowisku wydzielono specjalne miejsca do sprzedaży zwierząt i toalety. Nowy wygląd bocheńskiego targowiska spodobał się klientom.
"Teraz jest ładny plac. Mamy gdzie postawić auto, nie boimy się zostawiać samochodów. Można tu wszystko zorganizować, i targi, i koncerty. Jedyny minus to półroczne opóźnienie w otwarciu" - mówią mieszkańcy Bochni.
Bocheńscy urzędnicy też mogą wreszcie odetchnąć z ulgą.
"Ten teren zaskoczył nas pod względem budowy geologicznej. Aby ten plac mógł funkcjonować bez bliskiej perspektywy remontu, musieliśmy wykonać dużo przygotowań" - przyznaje w rozmowie z Radiem Kraków burmistrz Bochni Stefan Kolawiński. Po rozpoczęciu prac okazało się bowiem, że targowisko przy ulicy Partyzantów w Bochni powstaje na bardzo niestabilnym gruncie, o czym nie było mowy w projekcie. Dlatego wykonawca miesiącami spierał się z miastem o termin zakończenia prac.
Podczas uroczystego otwarcia placu targowego w Bochni zabrakło tylko... handlujących. Ci sprzedają swoje produkty, wyroby i zwierzęta w czwartki i soboty od świtu do popołudnia. Środa jednak bardziej pasowała zapraszanym przez urzędników gościom - w tym wicemarszałkowi Sorysowi. Sam Stanisław Sorys uważa jednak, że było to dobre rozwiązanie, bo uroczystość nie przeszkodziła w handlu.
Bocheńskie targowisko jest czynne w czwartki i soboty od 4 rano do 14. To 23 targ przebudowany dzięki wsparciu pieniędzy unijnych.
(Bartek Maziarz/ew)