Zostało zauważone pod koniec stycznia, ale osuwisko na obwodnicy Bochni jeszcze długo nie zostanie naprawione. Jak przekonują drogowcy, takie prace wymagają dokładnych badań geologicznych, a później przygotowania ekspertyzy. To potrwa w sumie co najmniej 4 miesiące, a później trzeba będzie jeszcze wybrać wykonawcę naprawy osuwiska i znaleźć na to pieniądze.
Na szczęście ziemia zatrzymała się na razie na poboczu obwodnicy Bochni w kierunku Tarnowa, ale w miejscu gdzie droga i tak zwęża się do jednego pasa. "Zostało to zabezpieczone na tyle, na ile można. Odcięty został dopływ wody powierzchniowej, żeby woda szła bokiem. Samo osuwisko nakryto folią. Jak to namoknie to spłynie na dół. Wycięto też drzewa. One punktowo obciążają stok. To jest monitorowane" - przekonuje Iwona Mikrut z krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Poprzednie osuwisko przy bocheńskiej obwodnicy, które pojawiło się niedaleko obecnego podczas powodzi w 2010 roku, czekało na naprawę 2 lata. Ale jak podkreślają drogowcy było dużo większe.
(Bartłomiej Maziarz/ko)