Kopalnia soli w Bochni chce pójść śladami tej w Wieliczce. Władze kopalni chcą, by turyści 70 metrów pod ziemię schodzili po 365 stopniach. Problem w tym, że schody obok szybu w centrum miasta powstały sto lat temu. Dziś są obowiązkową trasą ewakuacyjną w przypadku awarii windy. Żeby mogły służyć na co dzień turystom - muszą iść do remontu. Kopalnia wystąpiła o dotację na ten cel do ministerstwa kultury.
Posłuchaj Krzysztofa Zięby, prezesa Kopalni Soli w Bochni
Pewnymi walorami odmiennymi od samego zjadu windą - przekonywał prezes Kopalni Soli w Bochni Krzysztof Zięba. - Ma to też korzyści ekonomiczne, czyli dużo tańsze utrzymanie. A i taki początek zwiedzania kopalni będzie zdecydowanie atrakcyjniejszy.
Gdyby kopalnia pieniądze dostała, wtedy turyści ze schodów mogliby korzystać pod koniec przyszłego roku. Jeśli ministerstwo nie przyzna tych środków, kopalnia będzie chciała wyremontować schody za własne pieniądze - ale wtedy potrwa to dłużej.
(Bartek Maziarz/ew)