Bochnia nie zdąży na czas wybudować parkingu typu "Park & Ride" koło dworca PKP. 4-poziomowy budynek miał być gotowy do listopada, a miasto nie ma jeszcze nawet pozwolenia na budowę parkingu. Dlatego bocheński magistrat poprosił urząd marszałkowski o przedłużenie terminu zakończenia inwestycji na połowę grudnia. Powód? Bochnia musiała poprosić ministerstwo infrastruktury o zgodę na budowę parkingu w mniejszej odległości od bloku i dworca niż mówią przepisy. Stefan Kolawiński przypomina, że brakło... 20 centymetrów.
- Sami jako społeczeństwo stwarzamy sobie bariery. Do końca roku budowa musi się udać. Terminy są napięte, a obawiam się, że działania, które nie mają wiele wspólnego z dobrem wspólnym mogą zniweczyć pewne plany" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków burmistrz Kolawiński.
Czy te feralne 20 centymetrów, przez które opóźni się budowa parkingu, to wynik protestu jednego z mieszkańców Bochni? "Może tak być" - ucina krótko Kolawiński.
Jeśli Bochnia nie wybuduje parkingu przy dworcu kolejowym do końca roku, to może jej przepaść 6,5 miliona złotych dofinansowania. Wtedy miasto musiałoby pokryć cały koszt budowy w wysokości około 10 milionów złotych.
Wizualizacja
(Bartek Maziarz/ew)