Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Afera naklejkowa w Bochni

Poszło o nowy samochód służbowy burmistrza miasta. Radni poprosili Stefana Kolawińskiego, by terenowe auto okleił herbem Bochni, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to auto służbowe. Burmistrz odmówił. Wtedy mieszkańcy rozpoczęli akcję oklejania swoich aut naklejką z napisem: "Jestem z Bochni". Jak podaje "Gazeta Krakowska", zostali jednak upomnieni przez urzędników, bo w naklejce bez zgody wykorzystano herb miasta.

Afera naklejkowa w Bochni
Fot. B. Maziarz

"To nie jest mój wymysł, ani urzędników, którzy ze mną współpracują. To jest kwestia zmiany uchwały, która określa sposób używania herbu. Popieram inicjatywę oddolną mieszkańców, ale musi ona być realizowana zgodnie z prawem" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków burmistrz Stefan Kolawiński.

Stefan Kolawiński nie zamierza jednak oklejać herbem Bochni niedawno kupionej służbowej terenówki. A akcja naklejkowa nie zwalnia. Z nowych projektów został usunięty herb. 

Burmistrz Bochni podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków, że nie zauważył, żeby inni włodarze miast czy gmin oklejali swoje służbowe samochody. Tyle, że jak przypomina radny z komisji rewizyjnej Bogdan Kosturkiewicz, Stefan Kolawiński przyznał podczas jednej z sesji, że zdarza mu się po objeździe inwestycji pojechać samochodem służbowym do domu. I na drugi dzień pojechać nim znów do pracy.

"W  żaden sposób nie mam przeświadczenia, że to jest samochód do celów prywatnych. Natomiast jest to samochód służbowy, który wykorzystuje mój zastępca. I jeżeli będzie taka potrzeba, to będą też z niego korzystali urzędnicy przeze mnie albo jego upoważnieni" - wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków burmistrz Bochni.

Stefan Kolawiński przypomniał, że przez 5 lat swój prywatny samochód używał także do celów służbowych. Kosturkiewicz wskazał, że radni zgodzili się tylko na zakup jednego samochodu. Urząd kupił też 9-osobowe Renault Master za 57 tysięcy złotych, ale radni nic nie wiedzieli o planach kupienia drugiego samochodu za 69 tysięcy złotych. 

Akcję naklejkową wymyślił grafik komputerowy Ryszard Piekarczyk. Są rozdawane za darmo w drukarni przy ulicy Kazimierza Wielkiego 1.

Fot. B. Maziarz

(Bartek Maziarz/ew)

Obserwuj autora na Twitterze: 

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"