Tak naprawdę nigdy nie wyszły z użycia, ale dziś, szczególnie młodzi artyści coraz chętniej sięgają po malarskie efekty rodem z epoki baroku. Teatralność i dramatyzm, gra światłocieniem, tenebryzm, iluzjonistyczne efekty, nasycenie emocjonalnością - te malarskie rozwiązania znów robią wrażenie, przestały wydawać się nam przesadzone, zbyt patetyczne, nadmiernie retoryczne. Może dlatego, że tak, jak w epoce baroku, żyjemy w niepewnych czasach?
Posłuchaj podcastu
W Galerii Pałacu Potockich do 20 września oglądać można wystawę młodej krakowskiej malarki Edyty Olszewskiej pt. "Brokat na moich powiekach". Współorganizatorem ekspozycji jest Fundacja Wschód Sztuki. Artystka ukończyła Wydział Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Maluje i tworzy obiekty, będące połączeniem barokowego przepychu z elementami zaczerpniętymi z popkultury. W swoich pracach często sięga do ikonografii chrześcijańskiej i związanej z nią symboli.
- Niezależnie od treści, najważniejszym tematem moich obrazów pozostaje światło - mówi artystka.
Światło w malarstwie to więcej niż efekt wizualny – to nośnik idei, granica między tym, co boskie, a tym, co ziemskie. W sztuce od zawsze było zarówno narzędziem uwydatniania formy ciała, jak i stanowiło element transcendencji, niemal obecność bóstwa w kadrze. Rozdzielenie funkcji światła i jego symboliki, jak i głęboka, przykuwająca uwagę materia światła, stały się punktem wyjścia do stworzenia wystawy "Brokat na moich powiekach".
Główną bohaterką wystawy jest postać kobieca i odpowiadające jej archetypy. Przewodzi im światło, które na obrazach rozświetla elementy rytualne w identyczny sposób jak luksusowe elementy ubioru. Wnętrza świątyń i dyskotek skąpane są w podobnym świetle. Kula dyskotekowa błyszczy podobnie jak łzy spływające po twarzy Madonny, które przypominają tym samym elementy biżuterii. Inspiracje religijnymi archetypami kontrastowane są ze współczesnym przepychem i erotyzmem. W tym samym miejscu, gdzie występują miłość i pasja, zaczyna się obsesja. Święci stają w jednym szeregu z kochankami, na wzór Świętej Teresy z rzeźby Berniniego. Ponieważ miłość i religijna obsesja są niemal identycznymi zjawiskami – tak samo przewodzą im oddanie, żarliwość i pasja – granice między sferą sacrum i profanum się zacierają - czytamy w tekście kuratorskim.
Kuratorka: Katarzyna Mierzwińska, współorganizatorem ekspozycji jest Fundacja Wschód Sztuki.
Wystawa otwarta od poniedziałku do soboty w godz. 13.00-19.00