Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Musisz być szczęśliwy. O zalewie pozytywności, który może nam szkodzić

„Myśl pozytywnie”, „bądź wdzięczny”, „pracuj nad sobą”, „rozwijaj się”, „zadbaj o swój dobrostan” – takich komunikatów słyszymy dziś bardzo wiele. Szczęście stało się niemal projektem do zrealizowania, a smutek, zmęczenie czy życiowy kryzys coraz częściej traktujemy jak coś, co trzeba jak najszybciej naprawić. Czy w kulturze pozytywności jest jeszcze miejsce na nieszczęście? Czy można po prostu być smutnym, przeżywać rozczarowanie albo mieć gorszy czas – bez poczucia, że coś jest z nami nie tak? I czy nieustanne dążenie do szczęścia rzeczywiście czyni nas szczęśliwszymi? W „Wieczornej Terapii” rozmawiamy o presji pozytywności, samorozwoju i nieustannym projekcie „szczęście”. Przyglądamy się temu, jak media społecznościowe kształtują nasze oczekiwania, dlaczego porównujemy swoje życie z idealnymi obrazkami innych i co dzieje się z nami, kiedy rzeczywistość nie dorównuje temu obrazowi. Zaprasza Wioletta Gawlik.

Musisz być szczęśliwy. O zalewie pozytywności, który może nam szkodzić
pexels.com

Szczęście, które stało się obowiązkiem

Jak zauważa Marcin Szafrański, problem zaczyna się w momencie, gdy pragnienie szczęścia zmienia się w przekonanie, że szczęśliwi po prostu być musimy. Wtedy troska o siebie, rozwój osobisty czy uważność mogą przestać być wyborem, a stać się kolejnym zadaniem do wykonania.

– Tracimy zdolność do tego, żeby odczuwać dyskomfort. Kiedy odczuwamy dyskomfort, nie przyglądamy się mu, tylko natychmiast szukamy sposobu na to, żeby go stracić – mówił psycholog.

Szczęście zaczyna wówczas przypominać niekończący się projekt. Zawsze można zrobić więcej, zapisać się na kolejny kurs, bardziej zadbać o siebie, lepiej wykorzystać czas czy osiągnąć następny cel. Problem w tym, że nawet realizacja kolejnych założeń nie musi przynosić satysfakcji. Jak zwracał uwagę Szafrański, w takim modelu zawsze pozostaje coś jeszcze do poprawienia, bo samorozwój z definicji nigdy się nie kończy.

Nie oznacza to, że mindfulness, rozwój osobisty czy dbanie o dobrostan są czymś złym. Psycholog podkreślał, że takie narzędzia mogą pomagać. Kłopot pojawia się wtedy, gdy stają się „protezą”, która przykrywa rzeczywiste źródła problemów zamiast pomagać się z nimi zmierzyć.

Mindfulness: moda czy ratunek?

Wioletta Gawlik-Janusz

Posłuchaj rozmowy:

Idealne życie z mediów społecznościowych

Presję wzmacniają media społecznościowe. Każdego dnia oglądamy wystylizowane zdjęcia, piękne miejsca, sukcesy zawodowe, udane związki i ludzi, którzy przynajmniej na ekranie wydają się zadowoleni ze swojego życia.

Nagromadzenie takich obrazów może prowadzić do poczucia, że również nasze życie powinno wyglądać podobnie. Nie chodzi już wyłącznie o to, że chcemy dorównać innym. Z czasem może pojawić się przekonanie, że powinniśmy tak żyć, a jeśli nam się to nie udaje, odpowiedzialności szukamy przede wszystkim w sobie.

Rzeczywistość nie jest jednak instagramowym kadrem. Nawet wymarzone wakacje mogą okazać się mniej idealne niż zdjęcia, które wcześniej oglądaliśmy. Rozczarowanie pojawia się wówczas nie dlatego, że wydarzyło się coś dramatycznego, ale dlatego, że prawdziwe doświadczenie nie dorównało stworzonemu wcześniej obrazowi.

Zdaniem Szafrańskiego jednym ze skutków takiego sposobu myślenia jest nadmierne przypisywanie sobie odpowiedzialności za to, co nas spotyka. Łatwo zapomnieć, że nie wszystko zależy od naszych decyzji i nie każdą życiową sytuację da się potraktować jak projekt, który wystarczy odpowiednio zaplanować i zrealizować.

Czy możemy po prostu być smutni?

Czy pozostawiliśmy sobie jeszcze przestrzeń na smutek, rozczarowanie i kryzys? Szafrański zwracał uwagę, że trudne emocje są naturalną częścią życia i nie każde obniżenie nastroju oznacza chorobę.

Jednocześnie wyraźnie zaznaczał, że nie oznacza to bagatelizowania depresji czy rezygnowania ze specjalistycznej pomocy. Osoby doświadczające poważnych stanów depresyjnych powinny mieć możliwość uzyskania odpowiedniego wsparcia. Problem pojawia się natomiast wtedy, gdy każde negatywne doświadczenie zaczynamy automatycznie interpretować jako coś, co wymaga natychmiastowego „naprawienia”.

Presja ciągłego rozwoju może również utrudniać radzenie sobie z porażkami. Jeśli przyjmujemy, że jesteśmy odpowiedzialni za realizację własnego „projektu szczęście”, każde niepowodzenie łatwo odebrać jako osobistą klęskę. Tymczasem – jak przypominał psycholog – złe rzeczy po prostu się w życiu zdarzają.

Być może więc jednym z elementów dbania o dobrostan jest również przyzwolenie na to, że nie zawsze będziemy zadowoleni, produktywni i pełni energii. Smutek, zmęczenie czy rozczarowanie nie muszą od razu świadczyć o tym, że coś z naszym życiem jest nie tak.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany