Wtorek, 27 paź 7 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Mandat z autostrady A4? To pułapka. Oszuści znów atakują kierowców

W naszej audycji „Prawda czy Fejk” czas na temat bliski każdemu małopolskiemu kierowcy, który choć raz podróżował trasą z Krakowa do Katowic. Nasi słuchacze stojący w korku na bramkach w Balicach alarmują, że dostają na telefony dziwne wiadomości. „Masz nieuregulowaną opłatę za wykroczenie drogowe. Płać natychmiast albo sprawa trafi do sądu!”. W SMS-ach pojawiają się groźby, sygnatury prawne i powołanie na spółkę zarządzającą autostradą A4. Czas ucieka, bo oszuści dają tylko 48 godzin. Prawda czy fejk?

Mandat z autostrady A4? To pułapka. Oszuści znów atakują kierowców
Autostrada A4

Posłuchaj podcastu

Totalny, stuprocentowy fejk i to uszyty tak grubymi nićmi, że aż trzeszczy. Choć przyznajemy, cyberprzestępcy doskonale odrobili lekcje z topografii Małopolski. Postanowili uderzyć tam, gdzie ruch jest największy, a nasze nerwy w korkach najkrótsze.

Jest to trochę powrót do kampanii smsowej, która bazuje na strachu, pośpiechu i naszej drogowej uczciwości. Scenariusz zawsze wygląda tak samo. Dostajemy wiadomość pełną urzędowych paragrafów. Straszą nas, że jak nie zapłacimy w dwa dni, to niemalże czeka nas proces stulecia. Mało tego, oszuści twierdzą, że mają na nas dowody - zdjęcia, nagrania, niemalże hollywoodzkie ujęcia naszego auta mknącego po autostradzie A4.

W treści podrzucają link, który pod wpływem stresu bardzo łatwo kliknąć. Tu wjeżdżamy w ślepą uliczkę, którą przygotowali nam naciągacze. Gdy klikniemy, trafimy na ich stronę internetową. Na pierwszy rzut oka pełen profesjonalizm. Podobne logo do Stalexport Autostrada Małopolska, dokładne adresy punktów obsługi w Mysłowicach i naszych podkrakowskich Balicach, a nawet prawdziwe numery alarmowe. Wszystko po to, żeby uśpić naszą czujność.

Na środku ekranu wyskakuje wielkie, kuszące okienko - "wprowadź tablicę rejestracyjną". To tylko zasłona dymna. Niezależnie od tego, czy wpiszecie tam numer swojego auta, czy wpiszecie tam K1 Koza, strona i tak natychmiast poprosi o dane waszej karty płatniczej. W tym momencie, zamiast opłacić rzekomy mandat, oddajecie klucze do swojego konta bankowego prosto w ręce złodziei.

Gdzie tkwi błąd tych cyfrowych piratów drogowych? Wystarczy spojrzeć na samą górę, na adres internetowy tej strony. To jest absolutny hit i kompletna demaskacja. Zamiast oficjalnej bezpiecznej domeny widzimy tam dziwaczny twórz końcówką .autos.

Pamiętajmy raz na zawsze. Żadne służby drogowe, operatorzy autostrad ani policja nie wysyłają smsów z linkami do zapłaty. Jeśli faktycznie nabroiliśmy po drodze, punkty karne i mandaty sprawdzimy bezpiecznie, bez stresu w rządowej aplikacji mObywatel.

Każdy taki podejrzany sms, który wpadnie w nasz telefon, przesyłajmy od razu i to zupełnie bezpłatnie na numer 8080 do ekspertów z CERT Polska.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania