Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jerzy Armata poleca: „Fuocoammare. Ogień na morzu”

Coraz więcej filmów dokumentalnych w naszych kinach. I coraz lepsze. W ogóle kino dokumentalne ma się znakomicie, czego dowodem spektakularne sukcesy na wielkich festiwalach, jak Cannes, Wenecja, Berlin, kojarzonych do tej pory głównie z filmami fabularnymi. Nie chodzi o dokumentowanie otaczającej rzeczywistości, nawet najbardziej spektakularnych jej przejawów, tym żywi się na co dzień internet i telewizja, a o opowieści uniwersalne i ponadczasowe, które mogą być frapujące i przejmujące, jak najciekawiej skonstruowane fabuły. Bo prawdziwe, nie wymyślone. Jak wiadomo, życie pisze najlepsze scenariusze. Niestety, także te tragiczne.

Jerzy Armata poleca: „Fuocoammare. Ogień na morzu”
fot: materiały prasowe

„Fuocoammare. Ogień na morzu”

Reż. Gianfranco Rosi

Prod. Włochy/Francja 2016

Dobrym przykładem na potwierdzenie tych spostrzeżeń jest twórczość Gianfranco Rosiego, włoskiego dokumentalisty-freelancera, urodzonego w Erytrei, wykształconego w Nowym Jorku, mieszkańca Rzymu i Istambułu, realizującego filmy w różnych zakątkach świata. Jego „Pokój 164. Spowiedź mordercy” (2010), filmowy wywiad z płatnym zabójcą pracującym na rzecz meksykańskiego kartelu narkotykowego, został uhonorowany prestiżową nagrodą FIPRESCI na festiwalu weneckim, gdzie jego następny dokument – „Rzymska aureola” (2013) – triumfował. Po Złotym Lwie przyszła kolej na Złotego Niedźwiedzia. Otrzymał go na tegorocznym Berlinale za „Fuocoammare. Ogień na morzu”.

Najnowszy film Rosiego powstał na Lampedusie, malutkiej wyspie leżącej pomiędzy Afryką i Europą, do której corocznie dobija ponad 150 tysięcy afrykańskich uchodźców (wielu nie dobija, tonąc podczas podróży prowizorycznymi, zdezelowanymi łódkami), szukających schronienia przed wojną i głodem. Włoski reżyser cierpliwym okiem swej kamery obserwuje uciekinierów i tych, którzy ratują im życie. Notuje sceny z życia codziennego, te wielkie, pełne dramatu i suspensu, i te małe – zwyczajne, niekiedy błahe. Jak w życiu.

„Czemu pan ich ratuje?” – pada pytanie do miejscowego lekarza. „Bo jestem lekarzem. I człowiekiem”. „Tak długo pan to już robi, że się pan w jakiś sposób uodpornił na te straszne sceny” – zauważa rozmówca. „Widziałem w wodzie nieżyjące dzieci, matki tonące w czasie porodu… Na to nie da się uodpornić… Trzeba ratować, kogo tylko się da”.

Krzysztof Kieślowski powiedział kiedyś, że filmy to „bajki o ludziach”. Ten film nie jest – niestety – „bajką”, ale jest o ludziach – tych, którzy potrzebują pomocy, oraz tych, którzy im ją niosą. Obejrzyjcie Państwo ten przejmujący, a zarazem piękny film i polećcie go innym. Ludziom.

Jerzy Armata

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo"wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera