premiera znanej sztuki Agnieszki Osieckiej inauguruje scenę Foyer w tarnowskim Teatrze im. Solskiego.
By się udało potrzebne są : wrażliwe na nuty i poezję ucho, niezły warsztat teatralny pozwalający odsłaniać różnorodne wcielenia odgrywanej postaci, mądrość życiowa, by było wiarygodniej, inscenizacyjny pomysł, ten zawsze w cenie no i odwaga, by zmierzyć się utrwalonym na taśmie filmowej przed laty w tych samych rolach mistrzostwem gigantów polskiego aktorstwa (K. Sienkiewicz, P. Fronczewski) .
Ale odwagi nie zabrakło i na scenie Foyer, nowej scenie tarnowskiego teatru im Solskiego pojawił się " Apetyt na czereśnie" Agnieszki Osieckiej, ale bez podtytułu " romans z życia sfer normalnych" ustawiającego z góry rzecz całą we właściwych proporcjach tak między dramatem i nie tyle komedią co kabaretem ale tym rodem oczywiście z warszawskiego STSu (Studencki Teatr Satyryków). ”Apetyt na czereśnie" na tarnowską scenę przysposobili aktorsko Kinga Piąty, także scenograficznie i Ireneusz Pastuszak , także reżysersko. Bohaterowie "Apetytu..." spotykają się w przedziale pociągu na trasie Szczytno -Warszawa. On mężczyzna " z przeszłością", ona kobietą "po przejściach" czyli świeżo upieczeni rozwodnicy. W odmierzanym mijanymi stacjami rytmem odsłaniają widzom swoje minione, wspólne życie. Były w nim wzloty ale i upadki, miłosne uniesienia i zdrada, radość i gorycz, nadzieja i rozczarowanie, praca i nuda. Światy Zosi i Marka choć miały wiele punktów wspólnych nijak nie chciały, nie mogły się zejść więc się rozeszły . Ta ponadczasowa historia o miłości i rozstaniu świetnie przez Osiecką, mistrzynie damsko męskich relacji opisana podana została w mocno zwietrzałym choć zgodnym z oryginałem sosie: carmenów, papierosowego peerelowskiego szajsu z górnej półki , zagranicznej "fury" z doliniarzem za kierownicą, inżyniera w błocie wznoszącego industrialną przyszłość kraju, piwa zamiast kawy, kaowca ( pracownik kulturalno-oświatowy) w kolorowych skarpetkach o którym, marzyły panny i mężatki na zakładowych wakacyjnych turnusach . Ale siła "Apetytu ..." na szczęście tkwi nie w tym a w subtelnościach poezji Osieckiej, błyskotliwym, pełnym nagłych i niespodziewanych zwrotów nastrojów, dialogu o nieudanym życiu przeplatanym piosenkami ( pyszna, klimatyczna muzyka Macieja Małeckiego) . Sztuka jest atrakcyjna ale nie łatwa, oczywiście do aktorskiego wygrania. Z tym jednak tarnowski duet poradził sobie bardzo dobrze.
Marek - Ireneusza Pastuszaka to mężczyzna dojrzały, stateczny ale pod maską spokoju skrywający namiętne uczucia, tęsknoty. Czasem naiwny, czasem cyniczny, świetny w odsłonie brutalnego kierowcy szpanerskiej "fury" i chyba wiedzący, gdzie trzeba szukać prawdy o życiu, o miłości . "Prawda jest w nas", "przygoda jest w nas" usiłuje wytłumaczyć partnerce ale Zosia, brawurowo zagrana przez Kingę Piąty , nie potrafi , nie umie, nie chce tego zobaczyć. Marzy o pięknym, bogatym życiu, prawdziwej miłości ale i jedno i drugie wciąż wymyka się jej z rąk . Mnogość kobiecych wcieleń imponująca a każda z wyczuciem, rzetelnością i prawdziwością wygrana. Całości dopełniają wciąż porywające piosenki Osieckiej, które na szczęście Piątek i Pastuszak wykonują bardziej z aktorskim niż wokalnym zacięciem .
"Apetyt na czereśnie " nie jest inscenizacyjnym fajerwerkiem . Trzy podesty : przedział pociągu, scenka kabaretowo-knajpiana z dwójką pianistów grających na żywo i miejsce przywoływanych z przeszłości scen - nie przyciągają specjalnie uwagi widza. Mogło by ich nie być, ale na szczęście są aktorzy i ich teatralny warsztat, który sprawia, że oglądając spektakl Kingi Piąty i Ireneusza Pastuszaka mam coraz większy "Apetyt na czereśnie ".
"Apetyt na czereśnie" A .Osiecka , reżyseria Ireneusz Pastuszak .
Scena Foyer teatru im L. Solskiego w Tarnowie . Premiera 26 stycznia 2014 roku.
Spektakl realizowany w ramach Sceny Inicjatyw Aktorskich
Jolanta Drużyńska