Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Krakowianie odczytają wspomnienia więźniów obozu KL Plaszow. "To próba opowiedzenia o nas samych"

W niedzielę krakowianie uczczą pamięć ofiar byłego niemieckiego nazistowskiego obozu KL Plaszow. Podczas spotkania „Pamięć/Zachor” zostaną odczytane relacje i wspomnienia więźniów obozu. Uroczystości rozpoczną się o godz. 17.00 przed tzw. Szarym Domem, dawnym karcerem obozowym.

Krakowianie odczytają wspomnienia więźniów obozu KL Plaszow. "To próba opowiedzenia o nas samych"
Fot. Marek Lasyk

Posłuchaj rozmowy

Gościem Jacka Bańki była Marta Śmietana z Muzeum KL Plaszow

Krakowską odpowiedzią Niemców na powstanie warszawskie była „czarna niedziela”. 6 sierpnia 1944 roku do obozu trafiło około sześciu tysięcy krakowian. Wiadomo, co się z nimi potem stało?

Zostali osadzeni na terenie KL-Plaszow i z czasem sukcesywnie byli zwalniani. W pierwszej kolejności specjaliści, potrzebni do produkcji. Była to największa liczba osób osadzonych na terenie obozu. Paradoksalne jest to, że nie byli oni więźniami, natomiast są bardzo ważną częścią historii tego miejsca. Bardzo polecam materiał nakręcony przez Tadeusza Franiszyna, żołnierza Armii Krajowej, z ukrytej kamery. Ten materiał dokumentuje, jak odbywały się łapanki w trakcie „czarnej niedzieli”. Widać, jak ludzie brani są z ulicy, ładowani do samochodów i wywożeni na teren obozu.

"Miejsce po, miejsce bez". Relacje świadków najważniejszą częścią przekazu nowej wystawy w KL Plaszow

Ola Sobczak

To była trauma dla Krakowa?

Na pewno to była trauma dla Krakowa, dla rodzin tych, którzy nagle zniknęli. Nie od razu było wiadomo, co się stało z ojcem, bratem, mężem. Wiemy, że w przypadku niepewności o los najbliższych, kilka godzin bywa decydujące. Wspomnienia też przynoszą do nas ci, którzy są potomkami aresztowanych. Oni noszą tę historię w sobie. Dla Polaków osadzonych w trakcie czarnej niedzieli na terenie obozu była to największa - być może - życiowa trauma, natomiast dla więźniów żydowskich początek strasznej drogi, która dla wielu nie zakończy się ocaleniem, a dla innych zakończy się dopiero w połowie 1945 roku. Gdybyśmy się skupili na dwóch historiach - załóżmy Polaka osadzonego wówczas na terenie KL Plaszow i więźnia żydowskiego, który wyruszył do Gross Rosen, Buchenwaldu, Auschwitz - to trudno pojąć, że te dwa losy toczyły się i rozgrywały w tej samej przestrzeni.

To był "szczególny" obóz - KL Plaszow

Jolanta Drużyńska

Sytuacja w sierpniu 1944 jest taka, że Armia Czerwona jest bardzo blisko, jest już po lądowaniu aliantów w Normandii. Czy na terenie KL Plaszów rozpoczyna się zacieranie śladów?

Tak. Tym, co było charakterystyczne dla aktywności niemieckiej w czasie, gdy zmieniała się sytuacja na froncie, była likwidacja mogił masowych. To jest przede wszystkim zacieranie śladów. To było pokłosie tego, jak odbywała się zagłada w swojej pierwszej fazie, gdy najczęściej zwłoki ofiar były grzebane w grobach masowych, nie były palone. Te "modyfikacje" w zagładzie wprowadzono później, tak samo było w KL Plaszow, gdzie dwie pierwsze mogiły masowe to miejsca wypełnione ciałami ofiar. Dopiero w trzecim miejscu egzekucji, w którym obecnie stoi Pomnik Ofiar Faszyzmu, szczątki ludzkie były palone. W sierpniu, we wrześniu rozpoczyna się i trwa palenie ofiar pogrzebanych w dwóch pierwszych mogiłach masowych. Odbywa się to oczywiście pod nadzorem załogi, ale te prace wykonują więźniowie. Wykopują szczątki swoich pobratymców, osób sobie bliskich, często krewnych. W relacjach pojawiają się informacje o strasznym smrodzie, który ściele się nad obozem.

Zasługuje na ciągłą pamięć… - Kl Plaszow to historia Krakowa

Jolanta Drużyńska

Takie są kolejne miesiące?

Ubywa osadzonych, sprzętu, teren pustoszeje. Na sam koniec zostaje grupa około 600 więźniów, która pod nadzorem ostatniego komendanta obozu wyrusza w kierunku Auschwitz. Z czasem dołączają do marszów śmierci, idą w kierunku Wodzisławia. Ten proces trwa ponad pół roku, bo to nie jest proste dyslokować więźniów, zabrać co się da. My nie wiemy, jakie ślady zostały po 14 stycznia 1945 roku, gdy ta ostatnia grupa wyrusza. Obóz nie jest wyzwolony. 5 dni później wkracza Armia Czerwona i zajmuje ten teren, trochę jak łup wojenny. Uniemożliwia dostęp do tego obszaru przez prawie rok - zarówno komisjom polskim, jak i żydowskim, które starają się dokumentować, co tam zaszło. Nie wiemy, kto jest odpowiedzialny za zniszczenie archiwum obozowego.

Fot. Marek Lasyk

Od roku 2021 organizują państwo w pierwszą niedzielę sierpnia spotkanie „Pamięć/Zachor”, łącząc w ten sposób dwie historie obozu KL-Plaszow. Czyje relacje są czytane podczas tych spotkań?

Relacje tych, którzy w obozie byli. Ocalałych, bo to oni są świadkami tego czasu. W tym roku dołączamy do tych relacji relację Romana Bosaka, więźnia, który obozu nie przeżył, ale zachowały się jego słowa. Prowadził dziennik, który został zakopany na terenie obozu i odnalezionych po latach od jego likwidacji. Dzięki tym fragmentom relacji chcemy opowiedzieć to miejsce, odwołujemy się do czegoś, co jest uniwersalne, by przedstawiać też emocje, które towarzyszyły tym, którzy wówczas byli w obozie. To jest próba opowiedzenia o nas samych poprzez te słowa. Jesteśmy w stanie zrozumieć słowa sprzed kilkudziesięciu lat, dlatego że oddają stany, z którymi mierzymy się zawsze. To jest opowieść o samotności, przerażeniu, opuszczeniu, zdarzeniu zupełnie nieprawdopodobnym, ale też o woli przeżycia i nadziei. Skutkiem każdego Zachoru jest to, że zgłaszają się do nas kolejne osoby z rodzin ocalałych i jesteśmy w stanie wtedy rzetelnie opowiadać historię tych, którzy tam byli, ale też bardziej wiarygodnie mówić o tym, co jest naszą pracą i nie tylko pracą.

Najbliższa niedziela, godz. 17.00. W jaki sposób można dołączyć do spotkania „Pamięć/Zachor”?

Można po prostu przyjść i być uczestnikiem, który słucha, ale jeśli ktoś czuje taką potrzebę, może zgłosić swoją chęć przeczytania relacji, którą wyślemy, żeby można się było przygotować. Prosimy o zgłoszenia na adres mailowy: edukacja@plaszow.org. W tym roku po raz pierwszy będzie możliwość odczytania relacji w języku angielskim. Pierwszy raz wydarzeniu będzie towarzyszyła oprawa muzyczna, którą zapewni wybitna skrzypaczka i kompozytorka Maria Sławek.

Na koniec pytanie rytualne - kiedy wszystkie elementy obozu będą już dostępne dla tych, którzy chcieliby poznać historię tego miejsca? Pytam o Szary Dom i Memoriał.

Pracę nad budową nowego obiektu już się rozpoczęły, udało się rozstrzygnąć przetarg i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to Memoriał będzie gotowy za niespełna dwa lata. Staramy się robić to muzeum tak, by było wrażliwe na świat, który nas otacza. Jeszcze kilkanaście lat temu muzea powstawały inaczej. To, co teraz słyszymy po otwarciu wystawy plenerowej, mówi, że chyba nam się to w jakimś sensie udaje.



Fot. Marek Lasyk

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy.

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany