Donald Trump może stracić znaczną część swobody politycznej po zwycięstwie Demokratów w wyborach połówkowych. Prof. Małgorzata Zachara-Szymańska (Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ) zwraca jednak uwagę, że prezydent USA potrafi wykorzystywać chaos i nieprzewidywalność do wzmacniania swojej pozycji. W rozmowie z Radiem Kraków analizuje możliwe działania Białego Domu, sprzeciw Amerykanów wobec wojny w Iranie i perspektywy polsko-amerykańskich relacji.
Czego dowiesz się z rozmowy
Trump dostał czerwoną kartkę. Wyborcy sprzeciwili się wojnie w Iranie, skutkom polityki celnej i lekceważeniu problemów związanych z kosztami życia.
Demokratyczny Kongres ograniczy swobodę Trumpa. Prezydent może jednak nadal opierać swoje działania na rozporządzeniach wykonawczych.
Trump może ponownie zakwestionować wyniki wyborów. Ekspertka nie wyklucza takiego scenariusza, ale wątpi, czy prezydent znajdzie wystarczające poparcie.
Demokraci wygrali, ale niekoniecznie zdobyli zaufanie wyborców. Większość głosów oddano przeciwko Trumpowi. Partia wciąż szuka wyrazistego lidera.
Wynik wyborów może być korzystny dla Polski. Dobre relacje Nawrockiego z Trumpem i możliwość dystansowania się rządu od polityki USA dają Polsce większą swobodę dyplomatyczną.
Posłuchaj wypowiedzi
Pani profesor, w odpowiedzi na triumf Demokratów w Izbie Reprezentantów i Senacie Donald Trump pokazuje się w czapeczce z napisem „veto”. Jak teraz będą funkcjonować Kongres i administracja Stanów Zjednoczonych? Jaki może być ich modus operandi?
Prawdopodobnie będzie tak, jak przewiduje scenariusz na taką okoliczność. Już niejednokrotnie zdarzało się, że partia, z której nie wywodził się prezydent, czyli partia opozycyjna, miała większość w obu izbach Kongresu. W takiej sytuacji Amerykanie nazywają prezydenta „kulawą kaczką”, czyli lame duck. Ma on wówczas niewielkie możliwości działania, ponieważ Kongres może go bardzo szczegółowo rozliczać. Szefowie komisji kongresowych, ale także inicjatywa ustawodawcza to narzędzia, które pozwalają, po pierwsze, wytykać błędy, a po drugie, bardzo uważnie przyglądać się poczynaniom administracji, czyli władzy wykonawczej.
W przypadku tego konkretnego Kongresu i tego konkretnego prezydenta prawdopodobnie właśnie tak będzie.
Ale jedno zastrzeżenie - styl polityczny prezydenta Trumpa nie jest głęboko osadzony w działalności ustawodawczej. Trump opiera swoją władzę i swoje działania przede wszystkim na rozporządzeniach wykonawczych, które są wyłączną domeną prezydenta.
Prawdopodobnie więc taka sytuacja się utrzyma. Natomiast rozporządzenia te będą szerzej kwestionowane i szeroko dyskutowane.
Klęska Trumpa w USA. Demokraci zdobyli większość w obu izbach Kongresu
Czy klęska Republikanów jest jednocześnie klęską trumpizmu albo zapowiedzią jego klęski?
Niewątpliwie tak. Już teraz, kiedy rezultaty nie są jeszcze ostateczne, możemy z dużym prawdopodobieństwem określić zwycięstwa kandydatów demokratycznych w wielu stanach tradycyjnie republikańskich.
Te głosy zostały jednak oddane przede wszystkim przeciwko Donaldowi Trumpowi. Przede wszystkim dlatego, że amerykańscy wyborcy nie zgadzają się ani z wojną w Iranie, ani — być może nie tyle z samym objęciem cłami większości państw świata — z konsekwencjami, jakie te działania powodują.
Przede wszystkim jednak wśród wyborców narasta złość, taka negatywna energia wynikająca z lekceważenia ich postulatów, a zwłaszcza problemów związanych z kosztami życia. Prezydent i jego ekipa te problemy negują.
Donald Trump dostał czerwoną kartkę.
Trump mówi Putinem. Rosyjska propaganda triumfuje
Legendarna energia Trumpa
Ta czerwona kartka to między innymi porażki Republikanów w Kansas i Teksasie. Ale Trump i trumpiści nie lubią przegrywać. Widzieliśmy przecież szturm na Kapitol kilka lat temu.
Pytanie, czy jesteśmy w tym samym momencie historycznym. Kiedy Donald Trump przegrał w 2020 roku, był jednak człowiekiem sporo młodszym, z gigantycznymi ambicjami politycznymi.
Wiedział, że może jeszcze wygrać, bo takie prawdopodobieństwo istniało. Miał też energię, którą chciał przekuć w działanie i budowanie kapitału politycznego. Jak się okazało, ten kapitał zapewnił mu zwycięstwo w kolejnym cyklu wyborczym.
Czy teraz jest w tym samym momencie? Tego nie wiem. Wydaje się, że czas wpłynął również na legendarną energię prezydenta. W ostatnich wystąpieniach sprawia wrażenie dość zrezygnowanego, jakby pogodzonego z porażką.
Ale z drugiej strony podstawą jego stylu politycznego jest to, że im więcej chaosu, im więcej nieprzewidywalności i wewnętrznego rozedrgania, tym bardziej rośnie pozycja samego prezydenta. To właśnie z takiej sytuacji Trump czerpie energię.
Być może zdecyduje się więc na jakiś rewolucyjny, ryzykowny ruch. Pojawia się jednak pytanie, czy znajdzie wystarczająco silnych popleczników, którzy zgodzą się występować w jego przedstawieniu w roli statystów.
Trump powiela rosyjską narrację? Prof. Zachara-Szymańska: „To polityka bierności i appeasementu wobec Putina”
Rozumiem, że mówiąc o zdecydowanym, radykalnym ruchu, ma pani profesor na myśli działania na arenie międzynarodowej?
Niekoniecznie. Myślałam raczej o głosach, które mogłyby płynąć z Białego Domu i które wracałyby do starej opowieści Donalda Trumpa: że po raz kolejny wybory zostały skradzione, że został oszukany, że kandydaci republikańscy zasługują na miejsca w Kongresie, a to, z czym mamy do czynienia w Stanach Zjednoczonych, jest — używając słów prezydenta Trumpa — jednym wielkim przekrętem.
O ile jednak jego baza wyborcza, wyborcy ruchu MAGA, byli w stanie uwierzyć w taką wizję rzeczywistości w latach 2021, 2022, 2023 i 2024, o tyle wydaje się, że teraz już nie.
"Większość głosów oddano przeciwko Donaldowi Trumpowi"
Czy po klęsce Republikanów eskalacja polityki Stanów Zjednoczonych w wymiarze globalnym jest bardziej prawdopodobna?
To również trudno ocenić. Być może Donald Trump będzie dążył do tego, żeby dowieść słuszności swoich postulatów. Może chcieć odzyskać inicjatywę, rozpaczliwie walcząc o swoją pozycję. Ale wynik wyborów jednoznacznie pokazał, że Amerykanie nie chcą wojen. Nie chcą wojny w Iranie. I choć Kongres nie jest tutaj organem, który podejmuje decyzje, to spodziewany demokratyczny Kongres będzie robił wszystko, żeby zmusić prezydenta do pewnych ustępstw.
Ameryka niespodziewanie znalazła się bowiem w takiej sytuacji, że chodzi już nawet nie o zakończenie tego konfliktu na amerykańskich warunkach, ale o zakończenie go na jakichkolwiek możliwych warunkach.
Czy Demokraci mają dziś wyrazistych liderów, z których jeden mógłby skutecznie powalczyć o prezydenturę?
Kwestia przywództwa w Partii Demokratycznej niekoniecznie została rozstrzygnięta w tych wyborach. Mamy wybitnych kandydatów, którzy dzięki wyborom zaistnieli w świadomości ogólnokrajowej. To James Talarico, Adam Hamilton, który wygrał w Kansas — stanie, który nie wysłał demokratycznego senatora do Waszyngtonu od 1932 roku — czy Josh Turek, paraolimpijczyk, który wygrał w Iowa.
Ale trudno ocenić, czy są to już postacie, które miałyby szansę skutecznie zaprezentować się wyborcom w całym kraju, w tym tradycyjnej bazie Partii Demokratycznej. Wydaje się, że jeszcze nie.
Pojawia się również pytanie, jak ta baza będzie się zmieniać. Demokraci wygrali te wybory, i to spektakularnie, ale wciąż podtrzymuję swoje stwierdzenie, że większość tych głosów nie została oddana na Partię Demokratyczną.
To nie ona zdobyła uznanie w oczach wyborców. Większość głosów oddano przeciwko Donaldowi Trumpowi.
Spotkanie Grupy Bergen w Krakowie. Czy Amerykanie dzielą Europę? Prof. Kozerawski ostrzega przed osłabieniem NATO
Co z Polską?
Na koniec pytanie o Polskę. Co oznacza dla nas wynik wyborów połówkowych w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę relacje prezydenta Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem?
Te relacje są na dobrym poziomie.
Zasadą każdej dyplomacji — i wierzę, że tak jest również w przypadku polskiej dyplomacji — jest utrzymywanie poprawnych relacji ze wszystkimi stronami politycznego spektrum. Także tutaj podejmowano zabiegi, żeby budować relacje również z Demokratami.
Sytuacja, która przynosi nam, Polakom, szereg komplikacji w polityce wewnętrznej, akurat w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi jest w pewnym sensie korzystna.
Mam na myśli to, że prezydent Karol Nawrocki jest jednym z ulubieńców Donalda Trumpa. Ponieważ jednak obóz rządowy i obóz prezydencki stoją na innych pozycjach ideologicznych, obóz rządowy może swobodnie dystansować się wobec polityki amerykańskiej.
To z kolei przynosi korzyści na forum europejskim.