Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dr Łukasz Stach: "Gloryfikowanie Bandery szkodzi przede wszystkim Ukrainie"

Gloryfikowanie Stepana Bandery bardziej szkodzi Ukrainie niż Polsce – ocenia dr Łukasz Stach z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Politolog przekonuje, że sposób, w jaki Kijów prowadzi politykę historyczną, utrudnia dialog z europejskimi partnerami i dostarcza argumentów rosyjskiej propagandzie. W rozmowie z Radiem Kraków ekspert mówi także o przyszłości relacji polsko-ukraińskich, wskazując, że dziś potrzebne są przede wszystkim spokojna dyplomacja i polityczny pragmatyzm.

Dr Łukasz Stach: "Gloryfikowanie Bandery szkodzi przede wszystkim Ukrainie"
Uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej mieszkańców Huty Lubyckiej zamordowanych przez bojówki UPA w latach 1944-1947 w miejscowości Lubycza Królewska. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
  • Gloryfikowanie Stepana Bandery i OUN-UPA szkodzi przede wszystkim Ukrainie – zdaniem dr. Łukasza Stacha utrudnia dialog z Zachodem, wzmacnia rosyjską propagandę i może negatywnie wpływać na europejskie aspiracje Kijowa.
  • Relacje polsko-ukraińskie wymagają większego pragmatyzmu. Ekspert uważa, że Polska powinna prowadzić wobec Ukrainy konsekwentną „politykę transakcyjną”, jasno określając swoje oczekiwania m.in. w sprawach historycznych i współpracy gospodarczej.
  • Politycy powinni łagodzić emocje, a nie je podsycać. Według politologa eskalowanie sporów historycznych nie służy poprawie relacji między państwami, a przypadki niechęci wobec Ukraińców w Polsce wciąż mają charakter marginalny.
  • Brak wspólnego stanowiska polskich władz osłabia skuteczność polityki zagranicznej. Dr Stach wskazuje, że większy konsensus wśród krajowych elit politycznych pozwoliłby Polsce skuteczniej realizować swoje interesy w relacjach z Ukrainą. 

Posłuchaj rozmowy

Spory o historię od lat pozostają jednym z najtrudniejszych elementów relacji polsko-ukraińskich. W ostatnich dniach ponownie wywołały emocje po obchodach rocznicy zbrodni wołyńskiej i dyskusji wokół polityki pamięci prowadzonej przez Kijów. Zdaniem dr. Łukasza Stacha, politologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, problem nie dotyczy jednak wyłącznie stosunków z Polską. Jak przekonuje, sposób, w jaki Ukraina buduje swoją narrację historyczną, może przede wszystkim zaszkodzić jej samej – zarówno w relacjach z zachodnimi partnerami, jak i na drodze do integracji europejskiej.

Historia wciąż wpływa na współczesną politykę

Choć każda rocznica zbrodni wołyńskiej wywołuje w Polsce gorącą debatę, ekspert zwraca uwagę, że emocje społeczne nie są dziś aż tak silne, jak mogłoby się wydawać.

Pomiędzy narodami byłbym raczej spokojniejszy. Oczywiście pojawiają się przypadki przemocy wobec obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce, ale to nadal sytuacje marginalne

 – ocenia dr Łukasz Stach.

Dlaczego Wołyń nadal dzieli Polskę i Ukrainę? Andrzej Brzeziecki o „rewanżu pamięci”

Jacek Bańka

Znacznie gorzej wyglądają natomiast relacje na poziomie politycznym.

Relacje polsko-ukraińskie w ostatnich miesiącach uległy gwałtownemu pogorszeniu. Temat Wołynia stał się elementem cynicznej gry politycznej – przede wszystkim na Ukrainie, ale także w Polsce

 – mówi politolog.

Jego zdaniem część polityków po obu stronach granicy wykorzystuje trudną historię do mobilizowania własnego elektoratu, zamiast szukać sposobów na rozwiązanie sporu.

Bandera problemem nie tylko dla Polski

Najostrzej ekspert ocenia sposób, w jaki na Ukrainie traktowane są postacie związane z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armią.

Na Ukrainie istnieją środowiska gloryfikujące OUN i UPA oraz ich przywódców, którzy zaplanowali ludobójstwo na Polakach, ale także mordowali Żydów, Romów i samych Ukraińców, którzy nie pasowali do ich wizji państwa

 – podkreśla.

Wojna pamięci. Dlaczego historia Wołynia wciąż dzieli Polaków i Ukraińców

Anna Piekarczyk

Dr Stach zaznacza, że nie chodzi wyłącznie o ocenę wydarzeń historycznych przez Polskę.

To rodzi problemy nie tylko dla relacji Polski i Ukrainy. Tego typu działania uwiarygadniają rosyjską propagandę, utrudniają Ukrainie dialog z Zachodem i mogą komplikować jej drogę do Unii Europejskiej.

W jego ocenie gloryfikowanie takich postaci jak Stepan Bandera stoi w sprzeczności z wartościami, na których opiera się współczesna Europa.

Każde państwo wybiera swoich bohaterów. Ale ponosi tego konsekwencje

Politolog podkreśla, że Polska nie ma prawa narzucać Ukrainie własnej polityki historycznej.

Ukraina ma rację – nie możemy wybierać jej bohaterów narodowych. To jest suwerenny wybór. Ale musimy jasno wskazywać, że każdy taki wybór niesie określone konsekwencje.

Jak zauważa, krytyczne stanowisko wobec kultu OUN-UPA prezentuje nie tylko Polska.

Od tego typu działań dystansują się również Izrael, Czechy i wiele państw zachodnich.

Wojna o emocje w sieci. Antyukraińskie narracje, nowa fala dezinformacji

Kamil Wszołek

Zdaniem eksperta Ukraina powinna przeprowadzić podobną debatę o własnej historii, jaką Polska odbyła po ujawnieniu prawdy o zbrodni w Jedwabnem.

My rozmawiamy o trudnych momentach naszej historii. Ukraina również powinna zastanowić się, dokąd prowadzi ją obecna polityka historyczna.

Mniej emocji, więcej dyplomacji

Jednocześnie dr Stach przekonuje, że także po stronie polskiej potrzebna jest większa rozwaga. W jego opinii publiczne deklaracje i ostre wystąpienia nie poprawiają pozycji Warszawy.

Polska powinna mniej krzyczeć, a więcej działać zakulisowo.

Ekspert uważa, że obecna sytuacja geopolityczna daje Polsce większe możliwości prowadzenia skutecznej polityki wobec Ukrainy.

Mamy w ręku pewne karty. Powinniśmy jasno określić nasze oczekiwania dotyczące polityki historycznej, współpracy gospodarczej czy zbrojeniowej i szukać kompromisu. To powinna być polityka transakcyjna.

Problemem jest także polska polityka

Zdaniem politologa skuteczność działań Warszawy osłabiają również wewnętrzne spory.

Mamy de facto dwa ośrodki prowadzenia polityki zagranicznej. Premier mówi jedno, prezydent drugie. To utrudnia partnerom prowadzenie rozmów z Polską.

W jego ocenie polskie elity powinny wypracować wspólne stanowisko w najważniejszych sprawach dotyczących bezpieczeństwa i polityki zagranicznej.

Prof. Zoll o relacjach Polski i Ukrainy: „Będą się jeszcze okładać”

Jacek Bańka

Odpowiedzialność spoczywa także na politykach i mediach

Ekspert zwraca uwagę, że pojedyncze incydenty wymierzone w obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce nie powinny prowadzić do budowania atmosfery zbiorowej niechęci.

Politycy powinni apelować o złagodzenie emocji i prowadzić skuteczną politykę. Tam, gdzie dochodzi do łamania prawa, państwo powinno zdecydowanie reagować.

Dodaje również, że media mają wpływ na społeczne nastroje.

W pogoni za oglądalnością czy klikami eksponowane są niektóre tematy, co niepotrzebnie wzmacnia negatywne emocje.

Historia nie zniknie, ale może przestać dzielić

Wypowiedzi dr. Łukasza Stacha pokazują, że spór o pamięć historyczną pozostanie jednym z najważniejszych wyzwań w relacjach polsko-ukraińskich. Jednocześnie politolog przekonuje, że nie musi on przekreślać współpracy obu państw. Warunkiem jest jednak prowadzenie odpowiedzialnej polityki po obu stronach granicy – takiej, która nie będzie wykorzystywać historii do doraźnych celów politycznych, lecz potraktuje ją jako punkt wyjścia do uczciwego dialogu.

Zdaniem eksperta właśnie taka postawa może w dłuższej perspektywie okazać się korzystna nie tylko dla Polski, ale przede wszystkim dla samej Ukrainy, która zabiega o trwałe miejsce w europejskiej wspólnocie.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów

  • Złota Piłka: Kane zwycięzcą plebiscytu, wśród kobiet Pajor tylko za Putellas