Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kontrowersje wokół konkursu strzyżenia owiec na Podhalu. "Tradycja nie jest wartością, jeśli wiąże się z cierpieniem"

Owce trzeba strzyc, ale czy konkurs powinien odbywać się w obecności tłumu i pod presją czasu? Behawiorysta Andrzej Kinteh-Kłosiński mówił w Radiu Kraków, jak zwierzęta reagują na stres i gdzie przebiega granica między tradycją a dobrostanem: "Jeśli mamy chociaż odrobinę empatii, to nie chcemy narażać zwierząt na strach. Zwierzę się boi, doświadcza dyskomfortu i jest to moralnie naganne".

Kontrowersje wokół konkursu strzyżenia owiec na Podhalu. "Tradycja nie jest wartością, jeśli wiąże się z cierpieniem"
Międzynarodowy konkurs strzyżenia owiec na czas w Ludźmierzu/ Fot. Filip Drożdż

Czego dowiesz się z tej rozmowy:

  • największym źródłem stresu dla owiec była cała sytuacja – unieruchomienie, tłum ludzi, obce miejsce i oddzielenie od stada
  • krótkotrwały stres zwykle nie pozostawia trwałych skutków zdrowotnych, ale nie oznacza to, że można lekceważyć cierpienie zwierząt
  • zwierzęta gospodarskie są społecznie traktowane inaczej niż psy czy koty, choć również odczuwają strach i dyskomfort
  • tradycja nie powinna usprawiedliwiać działań, które powodują niepotrzebne cierpienie zwierząt
  • rosnąca liczba krytycznych komentarzy świadczy o większej wrażliwości społecznej, ale zmiany powinny dokonywać się przez edukację, a nie hejt.

Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z Andrzejem Kintehem-Kłosińskim.

Stres zwierząt to nie metafora. To reakcja organizmu na zagrożenie

Behawiorysta zwierząt Andrzej Kinteh-Kłosiński tłumaczy, że owce podczas konkursu strzyżenia mogły odczuwać silny stres. Nie wynikał on z samego strzyżenia, ale z całej sytuacji: unieruchomienia, obecności tłumu, obcego miejsca i oddzielenia od stada. Dla zwierząt stadnych właśnie utrata kontaktu z grupą jest jednym z najsilniejszych czynników wywołujących lęk.

Psy i koty kochamy

Rozmówca przypomina, że stres nie jest wyłącznie ludzkim doświadczeniem. To fizjologiczna reakcja organizmu na sytuację przekraczającą jego możliwości adaptacyjne. Może być wywołany bólem, chorobą, głodem, ale także strachem. W przypadku owiec to właśnie strach uruchamia reakcję hormonalną i mobilizuje organizm do obrony:

Kinteh-Kłosiński zwraca uwagę, że krótkotrwały stres zwykle nie pozostawia trwałych konsekwencji zdrowotnych. Nie oznacza to jednak, że można go lekceważyć. Każda sytuacja wywołująca u zwierzęcia strach wiąże się z cierpieniem, którego – jeśli tylko można – należy unikać. Podkreśla, że w ocenie takich wydarzeń nie powinno chodzić wyłącznie o skutki biologiczne. Równie ważny jest wymiar etyczny i pytanie o to, czy człowiek ma prawo narażać zwierzę na lęk wyłącznie dla rozrywki lub widowiska:

Jeśli mamy chociaż odrobinę empatii, to nie chcemy narażać zwierząt na strach. Zwierzę przeżywa po prostu strach, doświadcza dyskomfortu i jest to moralnie naganne.

Minuta i po sprawie! Na Podhalu pokazali, jak strzyc owce w rekordowym tempie

Filip Drożdż

Behawiorysta zwraca uwagę, że społeczeństwo inaczej postrzega zwierzęta towarzyszące, a inaczej gospodarskie. Psy czy koty otaczamy troską, ale wobec owiec, krów czy świń łatwiej akceptujemy zachowania, których nie zaakceptowalibyśmy wobec zwierząt domowych.

Przykład? Bożonarodzeniowe szopki z żywymi zwierzętami. Wielodniowe przebywanie w hałasie i wśród nieustannie zmieniających się ludzi może być dla zwierząt bardziej stresujące niż samo, krótkotrwałe strzyżenie.

- Psy, koty i częściowo konie mają dobrze, bo są traktowane jako zwierzęta towarzyszące. Cała masa innych zwierząt – owce, kozy, świnie czy krowy – jest wykorzystywana przede wszystkim użytkowo” - tłumaczy gość Radia Kraków.

„Złów i wypuść”. Rekreacja czy znęcanie nad rybami?

Anna Piekarczyk

Nie każda tradycja zasługuje na podtrzymywanie

Rozmówca podkreśla, że tradycja sama w sobie nie jest wartością, jeśli wiąże się z cierpieniem. Przypomina, że społeczeństwa odchodzą od praktyk, które kiedyś były powszechnie akceptowane, gdy lepiej rozumieją ich skutki. Jednocześnie zaznacza, że nie chodzi o całkowitą rezygnację z hodowli zwierząt czy wykorzystywania ich przez człowieka. Jego zdaniem należy przede wszystkim poprawiać warunki ich życia i ograniczać niepotrzebne cierpienie:

Są granice tradycji. Pewne tradycje są dobre i je kultywujemy, a pewne są złe. Możemy dużo zrobić, żeby poprawić dobrostan zwierząt, które wykorzystujemy.

Komentując tysiące internetowych reakcji po publikacji filmu z konkursu, Andrzej Kinteh-Kłosiński zauważa, że rosnąca wrażliwość na los zwierząt jest zjawiskiem pozytywnym. Jednocześnie nie zgadza się z obrażaniem ludzi i podkreśla, że przemoc wobec człowieka nie może być odpowiedzią na przemoc wobec zwierząt.

Według niego zmiana społeczna dokonuje się przede wszystkim dzięki rozmowie, edukacji i stopniowemu budowaniu świadomości. Za dowód takiej zmiany uznaje sam fakt, że konkurs wywołał tak szeroką dyskusję.

Nie dopuszczam hejtu, dlatego że hejt też jest przemocą. Możemy rozmawiać spokojnie – poprzez tłumaczenie, edukację i uświadamianie. To, że dziś ludzie protestują, pokazuje, jak bardzo zmieniła się społeczna wrażliwość

- puentuje Andrzej Kinteh-Kłosiński.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"