Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Minuta i po sprawie! Na Podhalu pokazali, jak strzyc owce w rekordowym tempie

Pierwszy międzynarodowy konkurs strzyżenia owiec na czas odbył się w niedzielę w Ludźmierzu na Podhalu. W zawodach wzięło udział 15 strzygaczy z Polski i Słowacji. Doświadczonym gazdom ostrzyżenie jednej owcy zajmowało około minuty. Niektórzy potrafią ostrzyc nawet... kilkaset owiec dziennie.

Minuta i po sprawie! Na Podhalu pokazali, jak strzyc owce w rekordowym tempie
fot: Filip Drożdż

Posłuchaj uczestników konkursu

- Można ostrzyc ich mnóstwo, to zależy od strzygacza. Niektórzy robią po kilkaset na przykład - osiemset, dziewięćset dziennie. Łapiesz ją i po prostu trzymasz sobie ją nogami. Układasz sobie, żeby ci było po prostu wygodnie sięgnąć i wygodnie ją trzymać. Najszybciej jest maszynką, ale są grupy, które strzygą tylko nożyczkami i też strzygą około dwóch minut nożyczkami. To też zależy od pogody. Jeśli jest wiatr wieje, owca się nie poci, więc maszyna już nie płynie tak fajnie. Jeśli jest fajne słoneczko, owca jest spocona, płynie to wszystko i jest dobrze - mówili uczestnicy konkursu.

Organizatorem konkursu jest Małopolskie Centrum Kultury "Sokół". Wydarzenie ma promować kulturę pasterską i chronić dziedzictwo Karpat.
Przy okazji można było zobaczyć, jak wygląda profesjonalne strzyżenie owiec z poszanowaniem dobrostanu zwierząt. Organizatorzy zapowiadają kolejne edycje.

- Chcemy w ten sposób chronić tradycje pasterskie i uczyć młodych. My zaczynamy tę drogę. Nie było w Polsce dotychczas takich zawodów czysto sportowych, jak my urządzamy tutaj. Jeszcze jest ten drugi, ekonomiczny wymiar. Przy tej okazji możemy tej młodzieży powiedzieć, że to jest świetny dzisiaj zawód. Ci najlepsi strzygacze ze Słowacji wyjeżdżają na trzy miesiące do Nowej Zelandii i przywożą duży portfel, bo to jest tam bardzo dobrze płatne. Z tego można po prostu żyć. Także to wcale nie jest taki umierający zawód - mówi Piotr Gąsienica, wicedyrektor Małopolskiego Centrum Kultury „Sokół”.

Zwycięzcy otrzymali nagrody pieniężne oraz charakterystyczne drewniane deski z czarnymi nożycami. Takie zawody od lat cieszą się dużą popularnością między innymi w Nowej Zelandii, Francji czy Wielkiej Brytanii.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"