Zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa usłyszał w piątek 30-letni nożownik z Zakopanego. Mężczyzna w czwartek wtargnął do jednego z domów w Zakopanem, w którym mieszkały dwie siostry i zaatakował je nożem.
Posłuchaj relacji Martyny Masztalerz
Według relacji rzecznika zakopiańskiej policji Romana Wieczorka, w czwartek około godz. 10.25 policjanci zostali wezwani na interwencję do domu na zboczu Antałówki. "Początkowo nic nie wskazywało, że będziemy mieli do czynienia z bardzo dramatycznym zdarzeniem. Pierwsze wezwanie dotyczyło sytuacji, w której mężczyzna miał rzucać kamieniami w okna" - mówił Wieczorek. Kolejne połączenie z policyjnym numerem alarmowym zostało nagle przerwane. "Niezwłocznie dyżurny skierował wszystkie dostępne siły policyjne, które mieliśmy w Zakopanem" – relacjonował Wieczorek.
Patrol, który przyjechał na miejsce jako pierwszy, zatrzymał 30-letniego mężczyznę, który był bardzo agresywny. W budynku funkcjonariusze znaleźli dwie ciężko ranne kobiety. Jedna z nich – 72-latka – nie dawała oznak życia, a druga – 76-latka, była w ciężkim stanie. Służby ratunkowe, które przybyły na miejsce zdarzenia, udzieliły poszkodowanym pierwszej pomocy i zabrały kobiety do szpitala. Niestety 72-letniej kobiety nie udało się uratować. Druga kobieta przeżyła atak i przebywa w zakopiańskim szpitalu.
- Po skomplikowanej operacji udało się ją uratować. Kobieta trafiła do szpitala z sześcioma ranami ciętymi w obrębie klatki piersiowej i rąk. Doszło do częściowego przecięcia powięzi i mięśni i przecięcia nerwu promieniowego kończyny górnej, prawej. Na szczęście wskutek ran nie doszło do penetracji klatki piersiowej. Dlatego nie doszło do zatrzymania krążenia - mówi doktor Małgorzata Czaplińska, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa Szpitala Powiatowego w Zakopanem. Druga z sióstr miała rozległą ranę na klatce piersiowej. Do zatrzymania krążenia doszło już na miejscu zdarzenia. Godzinna reanimacja nie przyniosła skutku
"Policyjne czynności trwały do bardzo późna w miejscu zdarzenia. Technicy z udziałem prokuratora zabezpieczyli wiele dowodów i dokumentów dotyczących tego zdarzenia. W tej chwili oceniamy to zdarzenie w kierunku zabójstwa i usiłowania zabójstwa. Dalsze czynności w tej chwili nadal trwają pod nadzorem prokuratora" – dodał rzecznik policji.
Z ustaleń policji wynika, że sprawca i ofiary były sobie obce. 30-latek miał najpierw obrzucać dom kamieniami, a później przez wybite okno wtargnął do domu. Poza nożem śledczy zabezpieczyli także inne narzędzia m.in. łopatę.
Nożownik z Zakopanego przyznał się do winy. Mężczyzna na razie przebywa pod opieką lekarską. "Lekarz zdecydował, że nie może być osadzony w izbie zatrzymań. Zostały przedstawione sprawcy dwa zarzuty - zabójstwa i usiłowania zabójstwa. On przyznał się do winy i skorzystał z prawa odmowy składnia wyjaśnień" - mówi Barbara Bogdanowicz, prokurator rejonowy w Zakopanem. W sobotę prokuratora złoży wniosek o areszt nożownika.
Policja nie potwierdza medialnych informacji, jakoby sprawca ataku miał się leczyć psychiatrycznie. Wiadomo, że jest to mieszkaniec Zakopanego i wcześniej nie był karany.
Mężczyźnie grozi 25 lat więzienia lub dożywocie.
Przypominamy: Brutalne zabójstwo w Zakopanem. Mężczyzna zaatakował nożem dwie kobiety
(PAP/Martyna Masztalerz/ko)