Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

„Wszystko trzeba było ręcznie wykuć w granicie”. Orla Perć ma 120 lat

120-lecie otwarcia Orlej Perci świętowano w niedzielę na Kasprowym Wierchu. Przy górnej stacji kolejki linowej uroczyście złożono kwiaty pod tablicą upamiętniającą księdza Walentego Gadowskiego - twórcę najtrudniejszego szlaku turystycznego w Polsce.

„Wszystko trzeba było ręcznie wykuć w granicie”. Orla Perć ma 120 lat
fot: Filip Drożdż

Posłuchaj co mówi legenda Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, ratownik senior Franciszek Łukaszczyk

Wytyczenie takiej trasy było w tamtych czasach ogromnym wyzwaniem. Wielu wątpiło, że to się uda.

- To było wielkie przedsięwzięcie w Tatrach w tamtych czasach. Dzisiaj są drony, helikopter. Wtedy wszystko trzeba było przynieść, ręcznie wykuć w skale, w granicie - mówi legenda Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, ratownik senior Franciszek Łukaszczyk.

W uroczystościach uczestniczyły delegacje ratowników TOPR, przewodników tatrzańskich, lokalnych władz i przedstawicieli PTTK.

Z jednej strony pomysł, z drugiej opór

Wytyczanie szlaku trwało aż trzy sezony i było skomplikowanym zadaniem. A zaczęło się od wyobraźni. Zanim Orla Perć stała się legendą Tatr i marzeniem tysięcy turystów, była tylko śmiałym i dla wielu nierealnym pomysłem.

Na początku XX wieku trudno było sobie wyobrazić, że przez najbardziej eksponowane fragmenty wysokogórskiej grani poprowadzi się znakowany szlak turystyczny. A jednak właśnie taka idea pojawiła się w 1901 roku, kiedy krakowski poeta Franciszek Henryk Nowicki zaproponował stworzenie trasy prowadzącej przez najtrudniejsze partie Tatr. Od początku miała to być droga wymagająca, eksponowana i prestiżowa, jednymi słowy dla „wtajemniczonych”.

Bardziej idea niż realny plan

Projekt trafił do Towarzystwa Tatrzańskiego i wówczas zaczęły się schody. Towarzystwo Tatrzańskie nie odrzuciło projektu wprost, ale podchodziło do niego z dużą rezerwą. Wątpliwości były konkretne i dla wielu wówczas zasadne.

Chodziło o bezpieczeństwo, koszty i sens tworzenia tak trudnej trasy dla turystów. Już wtedy pojawiały się głosy, że znakowanie takiego szlaku może ściągnąć w góry ludzi bez odpowiedniego przygotowania. To ciekawe, bo dokładnie ten sam argument wraca w dyskusjach o Orlej Perci do dzisiaj.

Do tego dochodziły kwestie finansowe. Budowa trasy w tak trudnym terenie oznaczała duże wydatki, a efekt – przynajmniej z punktu widzenia towarzystwa – był niepewny. W praktyce projekt przez jakiś czas pozostawał bardziej ideą niż realnym planem.

Teren stromy i kruchy

Przełom nastąpił, gdy sprawą zajął się Walenty Gadowski. Ksiądz, nauczyciel i jednocześnie bardzo doświadczony taternik. Duchowny od początku wiedział na co się pisze.

Gadowski nie czekał na pełne rozstrzygnięcia i szybko przeszedł do działania w terenie. 16 lipca 1903 roku wraz z Franciszkiem Nowickim, grupą taterników i tragarzy wyruszył w Tatry, rozpoczynając wytyczanie przyszłego szlaku.

Według przekazów, początki prac symbolicznie zaznaczano tabliczkami kierującymi na przyszłą Orlą Perć. W kolejnych sezonach wytyczano przebieg trasy, montowano pierwsze łańcuchy i klamry oraz przygotowywano teren dla przyszłych turystów.

Wytyczanie szlaku nie miało nic wspólnego z dzisiejszym znakowaniem tras. To była ciężka, fizyczna praca w bardzo trudnym terenie - miejscami  stromym, kruchym i silnie eksponowanym. Trzeba było nie tylko wyznaczyć przebieg trasy, ale też przygotować ją tak, żeby dało się nią przejść. W wielu miejscach wykuwano stopnie w skale, montowano łańcuchy i klamry.

W realizacji uczestniczyli doświadczeni i legendarni przewodnicy tatrzańscy, między innymi Klemens Bachleda oraz Jakub Gąsienica Wawrytko. Cały sprzęt trzeba było wnosić ręcznie, nie było żadnej infrastruktury ani zaplecza. Część prac wykonywano dosłownie „na wyczucie”, szukając najlepszego przejścia w skale.

Równolegle z pracami w terenie pojawiały się napięcia wokół finansowania inwestycji. Zakres ułatwień w terenie był ograniczony m.in. ze względów finansowych, co wpływało na ostateczny kształt szlaku.

Ratownik TOPR: Orla Perć powinna być ukoronowaniem tatrzańskich wędrówek

Nowy typ turystyki

Po trzech sezonach pracy, w 1906 roku główny przebieg Orlej Perci był gotowy. Trasa prowadziła od Zawratu przez Kozi Wierch, Granaty i Krzyżne aż po Wołoszyn i Polanę pod Wołoszynem. Było to przedsięwzięcie pionierskie. Szlak szybko zaczął przyciągać taterników i turystów zainteresowanych bardziej wymagającą formą górskiej wędrówki.

Pierwotna koncepcja trasy była jeszcze bardziej ambitna. Orla Perć miała być częścią dłuższej trasy graniowej przez Tatry. Ostatecznie zrealizowano tylko fragment tej wizji, ale i tak był to ogromny krok w rozwoju turystyki górskiej.Co ważne, nawet ukończony szlak był dłuższy niż dziś. Dopiero w 1932 roku zamknięto odcinek przez Wołoszyn, obejmując ten teren ścisłą ochroną przyrody. Od tego momentu Orla Perć kończy się na Krzyżnem.

Orla Perć od początku była czymś więcej niż zwykłą trasą. Dzięki niej powstał nowy typ turystyki - bardziej wymagającej, opartej na ekspozycji i technicznych trudnościach.

Część obaw z początku XX wieku się potwierdziła. Szlak, który miał być dla nielicznych, z czasem stał się bardzo popularny. Z popularnością przyszło też ryzyko. Orla Perć uchodzi dziś za najtrudniejszy znakowany szlak turystyczny w Polsce i szerzej – w Tatrach. Jest miejscem gdzie na przestrzeni lat często dochodziło do wypadków śmiertelnych.

Orla Perć bywa niebezpieczna

Według danych Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, od 1906 roku do 2016 na Orlej Perci i szlakach dojściowych zginęło ponad 140 osób.

Do najczęstszych przyczyn wypadków należą poślizgnięcia na eksponowanym terenie, błędy techniczne, brak doświadczenia oraz nagłe załamania pogody. Szczególnie niebezpieczne są odcinki wyposażone w łańcuchy, gdzie przy dużym ruchu tworzą się zatory, a każdy błąd może mieć poważne konsekwencje.

Skala wypadków doprowadziła do wprowadzenia zmian w organizacji ruchu. W 2007 roku na odcinku Zawrat – Kozi Wierch wprowadzono ruch jednokierunkowy, aby ograniczyć liczbę niebezpiecznych sytuacji. Co ważne, wiele wskazuje na to, że szlak w najbliższych latach może się zmienić.

W ubiegłym roku Tatrzański Park Narodowy oraz Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe rozpoczęły analizy dotyczące przebiegu Orlej Perci w rejonie Granatów – miejsca, gdzie od lat dochodzi do największej liczby wypadków. Rozważane jest stworzenie obejścia, które omijałoby najbardziej niebezpieczne fragmenty grani. Ratownicy podkreślają, że to właśnie tam każdy błąd może mieć tragiczne konsekwencje, a poprawa bezpieczeństwa stała się jednym z głównych argumentów za zmianami.

Prace na Orlej Perci. Legendarny i najtrudniejszy szlak w Tatrach czekają zmiany?

Filip Drożdż

Sokola Perć – pieniński ślad Gadowskiego

Historia księdza Walentego Gadowskiego to nie tylko Tatry. W 1926 roku, po latach od ukończenia Orlej Perci, Gadowski wytyczył w Pieninach inny charakterystyczny szlak zwany Sokolą Percią, znaną dawniej jako Pienińska Orla Perć. Szlak ten biegnie skalistym grzbietem Pieninek i jest fragmentem Głównego Szlaku Pienińskiego.

Sokola Perć prowadzi od Sokolicy przez najwyższe grzbiety Pienin – między innymi przez Czerteż (774 m n.p.m.), Czertezik i Białe Skały, aż do Bajkowego Gronika, gdzie łączy się z innymi trasami pieszymi.Choć znacznie krótsza i mniej wymagająca niż tatrzańska Orla Perć, Sokola Perć oferuje liczne punkty widokowe i fragmenty skaliste, które wciąż bywają strome i eksponowane. Na niektórych odcinkach można spotkać zabezpieczenia takie jak poręcze.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo"wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA