Szacuje się, że łącznie na końcowym odcinku zakopianki tuż przy wjeździe do Zakopanego stoi nawet kilkaset różnego rodzaju tablic i bilbordów. Las reklam szpeci i zasłania widok na panoramę Tatr, ale do tej pory urzędnicy byli bezsilni. Zmieniło się to dzięki nowej ustawie krajobrazowej. Władze Zakopanego zamierzają dobrać się do kieszeni firm reklamujących się, ale i właścicieli terenów.
Posłuchaj co mówi Tomasz Filar z zakopiańskiego Urzędu Miasta
Tomasz Filar z zakopiańskiego Urzędu Miasta tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków, że teraz za każdą reklamę trzeba będzie zapłacić a opłaty za nielegalne tablice będą wielokrotnie wyższe. "W tej uchwale możemy określić ilość reklam na terenie, ich rozmiar, kolorystykę. Ustawa przewiduje 20 gr dziennej stawki od metra kwadratowego reklamy. Przy czym, gdy reklama jest nielegalna, to cena wzrasta dwudziestokrotnie, czyli wyniesie 8 zł za metr kwadratowy" - mówi Tomasz Filar.
Nowe przepisy, a więc i opłaty zaczną w Zakopanem obowiązywać w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Jerzy Gruszczyński, specjalista od grafiki wizualnej nie ma wątpliwości, że obecny stan to antyreklama. "Zapraszając w Tatry rzędem tablic i reklam, który ciągnie się właściwie od Nowego Targu, tworzymy antyreklamę. Czy jest to estetyczne" - pyta retorycznie Gruszczyński.
Władze miasta zapowiadają, że dotyczy to nie tylko zakopianki, ale całego terenu - również rejonu depatku na Gubałówce czy pod Wielką Skocznią. Na Krupówkach naliczono...1200 reklam! Już w połowie roku będzie obowiązywać tam tzw. park kulturowy, a to pozwoli uporządkować reklamowy bałagan.
(Przemysław Bolechowski/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: