Egzaminator prawa jazdy, który uczestniczył w śmiertelnym wypadku w Szaflarach, w którym zginęła 18-letnia kursantka, odzyskał wolność we wtorek.
62-latek został zatrzymany w poniedziałek po południu. Była to konsekwencja wniosku prokuratury, która wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. "Charakter sprawy i grożąca wysoka kara oraz możliwość utrudniania postępowania przez podejrzanego skłoniły nas do przesłania do sądu takiego wniosku" – podkreśla Józef Palenik, szef nowotarskiej prokuratury.
Sąd nie uwzględnił wniosku o areszt i poprzestał na "wolnościowych środkach zapobiegawczych" - dozorze policyjnym, zawieszeniu w wykonywaniu zawodu egzaminatora i instruktora nauki jazdy a także zakazie opuszczania kraju, poręczeniu majątkowym w wysokości 10 tysięcy złotych. Sąd postanowił też zatrzymać prawo jazdy 62-latka.
Prokuratura ma siedem dni na złożenie zażalenia na decyzję sądu w Nowym Targu, do sądu wyższej instancji. Egzaminatorowi grozi do 8 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów i w czasie przesłuchania w prokuraturze składał wyjaśnienia.
"Analizujemy uzasadnienie, jeszcze nie wiem, czy będziemy się od postanowienia sądu odwoływać" - zapowiada Józef Palenik.
Przypomnijmy, do tragedii doszło w ostatni czwartek, gdy samochód z kursantką zdającą egzamin na prawo jazdy i egzaminatorem zatrzymał się na torowisku w obrębie niestrzeżonego przejazdu kolejowego w Zaskalu. W auto uderzył rozpędzony pociąg. 18-letnia kursantka, mieszkanka Chyżnego na Orawie zmarła po przewiezieniu do szpitala. Egzaminator zdołał dosłownie kilka sekund przed zderzeniem wyskoczyć z samochodu.
Kamil Wszołek/łk