W kalendarzu już połowa grudnia, a pod Tatrami śniegu jak na lekarstwo. Resztki białego puchu widać na niektórych trasach narciarskich po sztucznym śnieżeniu, ale nie ma jeszcze ani jednego centymetra naturalnej pokrywy śnieżnej. Taka wiosenna aura martwi góral, którzy obawiają się, że część osób z tego właśnie powodu może zrezygnować z przyjazdu na święta w góry.
A z pogodą pod Tatrami o tej porze roku bywa różnie. Jan Piczura, góral z Witowa, przypomina w rozmowie z Radiem Kraków, że dwa lata temu właśnie w Boże Narodzenie nad Tatrami przeszła gwałtowna wichura, łamiąc tysiące drzew. "Chwała Bogu nikomu nic się nie stało, ale zrobiło nam ogromne szkody. Cały czas liczymy, że przyjdzie śnieg" - mówi Jan Piczura.
Niestety synoptycy przynajmniej na razie nie dają szans na opady białego puchu. Najbliższe dni w tym tygodniu to w Zakopanem dodatnie temperatury i opady, ale... deszczu. Jak będzie w same święta Bożego Narodzenia - tego jeszcze nie wiadomo.
(Przemysław Bolechowski/ew)