Zakopiańska prokuratura będzie wyjaśniać zarzuty rodziny nożownika, że policja zlekceważyła ostrzeżenia o dziwnym zachowaniu mężczyzny. 30-latek w czwartek zamordował 72-letnią kobietę, a jej starszą siostrę ciężko ranił. Mężczyzna jest w szpitalu aresztu śledczego w Krakowie. Dzień przed atakiem jego rodzina miała zgłaszać policji, że mężczyzna jest agresywny, ale służby miały zlekceważyć to ostrzeżenie.
- To poważne zarzuty i będziemy chcieli zająć się również tą sprawą - mówiła reporterowi Radia Kraków prokurator Barbara Bogdanowicz, szefowa zakopiańskiej prokuratury rejonowej. Prawdopodobnie prokuratura poprowadzi osobne postępowanie dotyczące tylko tego wątku.
Dzień po tragedii siostra nożownika mówiła dziennikarzom, że rodzina kontaktowała się z policją, informując dyżurnego w Zakopanem, że 30-latek zachowuje się dziwnie i jest agresywny. Miała domagać się skierowania dodatkowych patroli i ostrzegała, że brat może zrobić komuś krzywdę.
Policja nie potwierdza jednak takiego przebiegu rozmowy. Jej nagranie zostało zabezpieczone i będzie przekazane śledczym. W komunikacie rzecznik małopolskich policjantów odrzuca zarzuty rodziny. Stwierdził, że w rozmowie z dyżurnym policji w Zakopanem siostra sprawcy nie ostrzegała, że brat może stanowić zagrożenie, nie domagała się też zwiększenia liczby patroli.
30-letni sprawca zbrodni w Zakopanem został aresztowany na trzy miesiące. W ciągu dwóch tygodni ma powstać wstępna opinia psychiatryczna o jego stanie zdrowia. Niewykluczone, że później mężczyzna będzie poddany dodatkowej obserwacji.
(Marcin Friedrich/ko)