Dwaj mężczyźni podejrzani o podpalenie busa ratunkowego Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt przyznali się do winy. Złożyli także wyjaśnienia, jednak prokuratura nie ujawnia ich treści. Śledczy nie informują również, skąd pochodzą podejrzani ani czy są mieszkańcami Podhala
Do podpalenia samochodu doszło w nocy z 22 na 23 sierpnia, około godziny 1.50, na terenie gminy Bukowina Tatrzańska. Kilka godzin wcześniej na drodze prowadzącej do Morskiego Oka odbył się protest.
Dwie osoby zatrzymane po podpaleniu samochodu aktywistów w Groniu. Usłyszały zarzuty
Jak informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Justyna Rataj-Mykietyn, zatrzymani usłyszeli zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości.
Do podpalenia użyto łatwopalnej substancji – benzyny. Po przesłuchaniu prokurator zastosował wobec obu podejrzanych wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji.
Wstępnie straty oszacowano na ponad 200 tysięcy złotych. To znacznie mniej niż pół miliona złotych, o których wcześniej informowali aktywiści Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.
Dokładną wartość zniszczonego pojazdu ma ustalić biegły. Od jego wyceny będzie zależała ostateczna kwalifikacja prawna czynu.