Eksperyment procesowy ma wyjaśnić, jak doszło do tragicznego wypadku w Szaflarach. Na przejeździe kolejowym zginęła 18-latka, która zdawała egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zdołał uciec z samochodu tuż przed tym, jak nadjechał pociąg.
Prokuratura chce wyjaśnić między innymi to, kiedy nadjeżdżający pociąg był widoczny dla kursantki, kiedy mógł go zobaczyć egzaminator i ile miał czasu na reakcję. Jak przekazał reporterce Radia Kraków Jan Zięba z prokuratury w Nowym Targu, taki eksperyment trzeba dobrze przygotować, dlatego zostanie przeprowadzony dopiero w przyszłym tygodniu.
Ponadto prokuratura zamierza złożyć zażalenie na decyzję sądu, który nie uwzględnił wniosku o tymczasowy areszt dla egzaminatora. Prokuratura wnioskowała o taki środek zapobiegawczy, ze względu na grożącą mężczyźnie wysoką karę. Sąd stwierdził jednak, że wystarczające będą poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju i dozór policyjny.
Przypomnijmy, do tragedii doszło tydzień temu, gdy samochód z kursantką zdającą egzamin na prawo jazdy i egzaminatorem zatrzymał się na torowisku. W auto uderzył rozpędzony pociąg. Przedstawiono mu zarzut sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, za co grozi nawet 8 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Przekazał, że 18-latka nie zareagowała na znak stop, a on zamierzał zatrzymać samochód za przejazdem kolejowym i zakończyć egzamin wynikiem negatywnym.
(Teresa Gut/ew)