Zaczynało się od telefonu rzekomego policjanta, który informował, że po mieście grasuje grupa ściągająca pieniądze z kont bankowych. Oszuści mieli jednak pecha. W pierwszym przypadku zadecydował rozsądek kobiety, która powiedziała, że sama pójdzie na komisariat, aby poznać szczegóły sprawy. Z kolei mężczyzna poinformował, że... nie ma konta w banku.
Policja przypomina, że pod żadnym pozorem nie można przekazywać nieznajomym osobom ważnych danych. Poza tym prawdziwi policjanci nie dzwonią w tego typu sprawach.
RK/ko